niedziela, 25 października 2015

Depozyt myśli - ale co ty masz z tego krwiodawstwa?

Gdybym miała wymienić 5 rzeczy/czynności/ zdarzeń, które dają mi w życiu najwięcej radości i satysfakcji, jedną z nich byłoby bezapelacyjnie krwiodawstwo. Wczoraj zaliczyłam 5 donację i pomyślałam, że napiszę coś co już od dawna chodzi mi po głowie. A mianowicie, co ja z tego krwiodawstwa mam. 
Ale może najpierw opowiem jak wyglądał wczorajszy dzień. 
Oczywiście od rana udzieliła mi się ekscytacja, choć martwiłam się czy moje wyniki będą tym razem prawidłowe. Zjadłam lekkie śniadanie i razem z M. wyruszyłam do RCKK. Najpierw formalności, potem pobranie próbki. U lekarza siedziałam więc jak na szpilkach, ale po poznaniu wyniku hemoglobiny wiedziałam już, że 3 bana nie będzie i za kilka minut usiądę w fotelu, a z mojej żyły popłynie 450 ml życia w najczystszej postaci. Tak też się stało. Po pobraniu chwilę odpoczęłam, odebrałam czekolady i wróciłam do akademika, gdzie pozwoliłam mojemu organizmowi zregenerować się po prostu śpiąc. Całość 
z dojazdami, zajęła mi maksymalnie 2 godziny. 

Wiele osób pytało mnie po co to robię, co z tego mam. To pytanie zawsze mnie zdumiewa. Czy ze wszystkiego musimy coś mieć? Czy nic już nie można zrobić bezinteresownie? Ale nie oszukujmy się, każdy ma w sobie pewien egoizm i coś chce mieć. Także jeśli, ktoś twierdzi, że z krwiodawstwa nie ma nic, to chciałam sprostować, że tak nie jest. Dzięki krwiodawstwu macie regularne badania. Czekolady. Zwrot kosztów dojazdu. Zwolnienie ze szkoły/pracy na ten dzień.Znacie i macie potwierdzoną swoją grupę krwi. No i jeszcze taką drobną satysfakcję, że możecie poczuć się jak superbohater, bo być może przyczynicie się do uratowania jakiegoś istnienia. Ale to już taka drobnostka. 

Tak więc, co mam z tego krwiodawstwa? Wydaje się, że nic. A jednak bardzo dużo. Bo świadomość, że być może moja krew, krąży teraz w żyłach innego człowieka, który dzięki niej może przeżyć kolejny dzień jest bezcenna. I mam też świadomość, że być może kiedyś kilka jednostek krwi będzie potrzebnych mnie, albo komuś z moich bliskich. I mogę żyć ze świadomością, że skoro ja pomogłam komuś, to być może to dobro wróci i ktoś inny wstanie rano i z radością poświęci odrobinę czasu i energii na oddanie krwi. 

Jeśli nie masz żadnych przeciwwskazań zdrowotnych to spróbuj choć raz oddać krew. I zobaczysz jakie to wspaniałe uczucie. 





1 komentarz:

  1. Niestety ja krwi oddawać nie mogę, bo nie pozwala mi na to moja niedowaga i zbyt niskie ciśnienie:( A tak bardzo chciałabym w ten sposób pomagać!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze, także te z konstruktywną krytyką. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu :).

Komentarze obraźliwe będą usuwane.