sobota, 30 lipca 2016

MEDYCYNO PRZYBYWAM!


Teraz kiedy na moim koncie rekrutacyjnym widnieje status „przyjęty”, mam wynajęty pokój i załatwione wszystkie formalności, mogę  ogłosić na blogu: udało się! Od października zaczynam studiować medycynę. Na razie chyba to do mnie nie do końca dociera, ale dawno nie czułam się tak szczęśliwa i zadowolona
 z siebie. Oczywiście jak na mnie przystało, muszą pojawiać się wątpliwości, czy sobie poradzę i nie wylecę ze studiów po pierwszej sesji. Ale nastawiam się raczej pozytywnie i z niecierpliwością wyczekuję października.

sobota, 23 lipca 2016

WGLĄD DO PRACY MATURALNEJ - CZĘŚĆ II

W poprzedniej części opisałam, jak wygląda procedura wnioskowania o wgląd do pracy oraz jak, w kwestii technicznej sam wgląd przebiega. Dziś skupię się na swoich doświadczeniach w potyczkach z OKE, podzielę się moimi przemyśleniami czy warto i udzielę kilku, mam nadzieję przydatnych, wskazówek.

środa, 20 lipca 2016

WGLĄD DO PRACY MATURALNEJ - CZĘŚĆ I

Zgodnie z obietnicą, w "poradniku maturalnym" przyszedł czas na post o tym, jak ma się sprawa z wglądem maturalnym. Jak się za to zabrać? Czy ma to w ogóle sens? Jak przygotować się na stracie z egzaminatorem? Postaram się w rozjaśnić te wszystkie kwestie. W dzisiejszej części o tym, jak ta procedura wygląda w teorii, a w kolejnej opisze swoje doświadczenia z wizyty w OKE oraz podzielę się moimi radami. Zapraszam!


niedziela, 17 lipca 2016

Wyniki matur, czyli dzień sądu ostatecznego

A właściwie noc. Bo wyniki w teorii mają pojawić się w systemie internetowym o północy. W praktyce jednak gwałcisz przycisk f5 do 3 nad ranem, gdy zaczyna już powoli świtać. Kiedy już masz możliwość wyświetlenia wyników, serce mało nie wyskoczy Ci z piersi, dłonie drżą, przez głowę przemyka milion myśli: czy się udało? czy wystarczy, żeby się dostać? co jeśli się nie udało?

środa, 13 lipca 2016

PORADNIK MATURALNY

Moim początkowym założeniem było stworzenie serii wpisów o tym, jak wyglądał mój gap year, przygotowania do poprawy matury, itd.  Nie chcę zamykać się jednak sztywnych ramach pisania o ponownym podejściu do egzaminu dojrzałości. Mam bowiem wiele tematów, które odnoszą się do matury w ogóle i nimi również chciałabym się podzielić. Tak o to powstał "poradnik maturalny". Od tej pory wszystkie posty związane z maturą będą pojawiać się pod tym właśnie tagiem. Nie zabraknie więc postów o tym jak wygląda przygotowanie do matury w liceum, jaką strategię obrać, co zrobić gdy wynik okazał się niższy niż się spodziewaliśmy. Jak poradzić sobie z przygotowaniem do poprawki, czy istnieje złota lista książek dających 90% . Będzie dużo motywacji, doświadczeń i rad. Mam nadzieję, że pomogę tymi postami jakiemuś zagubionemu maturzyście! 


Z uwagi na to, że trwa gorący czas, gdyż niedawno pojawiły się wyniki matur, a klimat rozpaczy lub radości podtrzymywany jest przez pojawiające się listy rankingowe, pierwszy post będzie dotyczył własnie wrażeń po zobaczeniu swoich wyników. I o tym, co zrobić by jednak się nie załamać. By miało to w miarę chronologiczny sens, kolejny będzie o popularnym odwoływaniu się od wyniku matury.

Liczę, że te posty przypadną Wam do gustu. Zachęcam do zadawania pytań w komentarzach lub w mejlach, z chęcią na nie odpowiem i być może to właśnie na ich podstawie stworzę jeden z postów "poradnika maturalnego".

wtorek, 12 lipca 2016

Poprawa matury #4 - podsumowanie roku przerwy



Rok mojej przerwy dobiega końca. Znam już wyniki matur, czekam teraz niecierpliwe na listy rankingowe. I choć dziś zamierzam podsumować ten rok, nie oznacza to, że nie będę już pisać o poprawie matury. Wręcz przeciwnie! W głowie roi mi się od pomysłów na notki, więc na pewno ta seria będzie miała swoją kontynuację.

Zastanawiam się jak określić ten rok. Był to dla mnie bardzo trudny czas. Zaczęłam studia, które po 2 miesiącach rzuciłam. Miałam ogromnego doła. Wylałam morze łez. Dodatkowo musiałam uporać się z tęsknotą i presją, by poprawić te nieszczęsne matury. Był to też bardzo pracowity okres, bo choć czasem byłam już u kresu sił i wytrzymałości, nie poddałam się ani razu i nie rzuciłam książek w kąt. I choć było to czasem niezwykle trudne, udało się, dzięki czemu mam satysfakcję z osiągniętych wyników.

To, że przy pierwszym podejściu na medycynę odniosłam porażkę dużo mnie też nauczyło. Zrozumiałam, jak ważna jest walka o realizację siebie, nabrałam więcej pokory i nieco dystansu do tego, co daje nam los. Podobno bardzo się zmieniłam i dojrzałam, ale nie  mnie to oceniać. Poznałam też kilka osób, w podobnej do mojej sytuacji, z którymi mogłam podzielić się moimi dylematami, brakiem motywacji i wiedziałam, że one jak nikt inny  mnie zrozumieją. Nie śmiałabym zapomnieć
o moich najbliższych, bez których wsparcia na pewno bym się poddała.

I choć wiele osób chwali sobie gap year, ja niestety nie zgadzam się z nimi. Chyba, że zakładamy scenariusz, gdy ktoś spędza ten rok na odpoczynku, pracy i podróżowaniu, chcąc chwilę odpocząć od edukacji. Jednak jeśli chodzi o wizję roku w domu poświęconego na naukę do poprawy matury, nie będę owijać w bawełnę, taki scenariusz jest beznadziejny. Jednak czas
w końcu upłynął. I gdy zobaczyłam wyniki tegorocznych matur, które mam nadzieję dadzą mi wstęp na upragnioną medycynę, wszelkie te niedogodności stały się jakby zupełnie nieistotne...

Chciałabym, choć to pewnie marzenie ściętej głowy, by każdy z tegorocznych maturzystów dostał się na wymarzony kierunek.
A jeśli nawet Wam się nie powiedzie, to pod żadnym pozorem nie rezygnujcie z walki o marzenia i samego siebie! Trzymam
za Was kciuki, mam nadzieję, że Wy trzymacie je za mnie :).

P.S.I. - Gdyby kogoś interesowały szczegóły poprawy moich wyników: chemia +5%, biologia + 9%
P.S.II. - Wiem, że wygląd bloga wymaga dopracowania, ale bądźcie cierpliwi,będzie lepiej :).

niedziela, 10 lipca 2016

Który to już raz?

Zastanawiam się, który już raz podejmuję decyzję, że wrócę do prowadzenia bloga, które nie polegałoby na wrzucaniu jednej notki na kilka tygodni. Powoli robi się z tego jakaś brazylijska telenowela. Tym razem jest jeszcze inaczej, bo byłam już bliska całkowitego usunięcia mojego grafomańskiego kawałka sieci. Jednak w przeciągu ostatnich kilku dni usłyszałam tyle głosów, że powinnam pisać dalej, że zrozumiałam, że nawet jeśli teraz usunę "Depozyt myśli" za jakiś czas znów założę kolejnego bloga.

Postanowione więc, że będę pisać. W najbliższym czasie pojawi się pewnie sporo o maturach, rekrutacji na studia, o moich małych podróżach. Nie zabraknie też zapewne wielu przemyśleń o życiu i otaczającym mnie świecie. Mam nadzieję, że znajdzie się choć jedna osoba, której spodoba się to o czym i w jaki sposób piszę.

Obiecuję, że na dniach pojawi się kolejny, już jakiś bardziej sensowny wpis :).