sobota, 23 lipca 2016

WGLĄD DO PRACY MATURALNEJ - CZĘŚĆ II

W poprzedniej części opisałam, jak wygląda procedura wnioskowania o wgląd do pracy oraz jak, w kwestii technicznej sam wgląd przebiega. Dziś skupię się na swoich doświadczeniach w potyczkach z OKE, podzielę się moimi przemyśleniami czy warto i udzielę kilku, mam nadzieję przydatnych, wskazówek.



W ubiegłym roku to Vibi (jej blog m.in o studiowaniu stomatologii tutaj: KLIK) zaproponowała mi złożenie wniosku o wgląd. Początkowo byłam nastawiona bardzo sceptycznie, bo nawet gdybym zdobyła, powiedzmy te 2 dodatkowe punkty, nie zmieniłoby to za bardzo mojej sytuacji. Jednak po czasie stwierdziłam, że w zasadzie nie zaszkodzi mi tam pojechać. Vibi bardziej obeznana już w temacie wytłumaczyła mi co i jak i razem złożyłyśmy swoje wnioski. Ona dostała telefon jeszcze tego samego dnia popołudniu. Przyznano jej jeden dodatkowy punkt, bo okazało się, że w jednym z zadań, egzaminator niesłusznie nie uznał jej metody. Do mnie przedstawiciel OKE zadzwonił dzień później. Nie przyznano mi żadnych punktów, jednak mimo to postanowiłam wybrać się do Krakowa i obejrzeć swoją pracę.  Przed wyjazdem przejrzałam dokładnie arkusz i klucz odpowiedzi. Znalazłam zadania, w których moim zdaniem powinnam mieć przyznane punkty. Poszperałam też w literaturze, by mieć argumenty na poparcie swoich założeń.  
Bez większych oczekiwań pojechałam do Krakowa. Pierwszy wgląd dotyczył biologii. Zostałam zapoznana z egzaminatorką, która wskazała nasze stanowisko. Otrzymałam swoją pracę i od razu pognałam do najbardziej spornego zadania ( do dziś uważam, że powinnam mieć tam przyznany punkt). Zwracam się, więc z pytaniem do egzaminatorki. Powołuję się nawet na cytat z „Biologii” Campbella, na co słyszę: ta książka jest źle przetłumaczona. Gdyby nie fakt, że wcześniej czytałam fora, gdzie użytkownicy dzielili się swoimi doświadczeniami z wglądów, to chyba spadłabym z krzesła. Nie dałam się jednak ponieść emocjom i dalej kontynuowałam analizę swoich zadań. Trzeba dodać, że egzaminatorzy są świetnie przygotowani i mają odpowiedź na każde wasze pytanie i próbę wyciągnięcia punktu. Należy więc pamiętać, że jedyne czym możemy ich przekonać to wiedza oparta o rzetelne źródła i pewność tego, że macie racje. Oczywiście bez wdawania się w zbędne dyskusje, to na pewno nie pomoże w zdobyciu upragnionych punktów. Później przyszedł czas na chemię. Była godzina 14, a ja byłam jedną z ostatnich osób na korytarzu. Rozumiem więc, że egzaminatorka była już zmęczona i chciała się jak najszybciej mieć mnie z głowy. Pośpiesznie więc podała mi pracę i nim w ogóle zdążyłam przeczytać pierwsze błędnie zrobione zadanie, usłyszałam już całą listę moich błędów. Tym razem również ze spokojem, poprosiłam grzecznie, ale stanowczo o klucz i czas na przeczytanie tych zadań, na co pani z komisji przystała.
Do chemii nie mogłam się przyczepić, jednak z biologii kilka zadań było spornych. Napisałam więc odwołanie i po jakimś czasie otrzymałam list, że mój wynik nie został zmieniony. Nie nastawiałam się na inną odpowiedź, jednak gdzieś tam zawsze jest nadzieja. Wiedziałam też, że będę musiała poprawiać zarówno biologię, jak i chemię. Wgląd jednak bardzo dużo mi dał. Przede wszystkim mogłam zobaczyć swoje błędy. Miałam czarno na białym, co muszę jeszcze dopracować. Chyba dopiero w tej konfrontacji zrozumiałam, w jaki sposób należy pisać odpowiedzi „pod klucz” na biologii. Zrozumiałam też, że muszę dużo bardziej przyłożyć się do chemii. Analiza tego wszystkiego pozwoliła mi opracować plan powtórek i nauki w najbardziej efektywny sposób.
W tym roku również wybrałam się na wgląd. Nie wiem, czy to z powodu świadomości, jak wiele może zmienić 1 punkt, czy po prostu dla pewności, że wszystko jest dobrze policzone. Trafiłam na bardzo uprzejme egzaminatorki, dzięki czemu wgląd był w zasadzie przyjemnością. Choć, wśród maturzystów, komisje egzaminacyjne nie cieszą się najlepszą sławą. Bywa to czasem całkiem uzasadnione. Na wyniki czeka się grubo ponad miesiąc, więc sytuacja, że spory odsetek prac jest sprawdzony błędnie, odbiera trochę wiarygodności. Nie chciałabym wspominać nawet o sytuacjach, gdzie ktoś zapomniał policzyć jednej strony z punktami… Pamiętajmy jednak, że nasze prace sprawdzają też tylko ludzie i także oni mają prawo się pomylić.
Kiedy jesteście na wglądzie, bardzo krytycznie spójrzcie na swoje odpowiedzi i zastanówcie się, czy naprawdę nie dostaliście tyle punktów ile się Wam należało. I być może narażę się teraz części maturzystów, ale właśnie na tegorocznym wglądzie dotarło do mnie, jak mało wiedziałam w tamtym roku na maturze i jak słabe były moje odpowiedzi. Owszem klucz jest bezlitosny i dużo można by pisać o zasadności jego istnienia. Jednak nie wierzcie, że jak nie napiszecie słowo w słowo tego, co autor schematu odpowiedzi, nie dostaniecie punktu. Oczywistym jest jednak fakt, że odpowiedź, musi zawierać pewne konkretne informacje i niestety, jeśli ich nie ma, lub są podane w sposób błędny, egzaminator choćby jak chciał, nie może przyznać punktów. Przeczytajcie swoją odpowiedź, jak gdybyście sami byli egzaminatorami i mieli ją ocenić i szczerze, przed samym sobą odpowiedzcie na pytanie, czy przyznalibyście sobie za to punkty. Waszych prac z biologii nie sprawdza historyk, lecz biolog, który ma o tym jakieś pojęcie. Może oczywiście nie mieć racji, być bardziej surowy od innych, ale właśnie od tego jest wgląd do matury, żeby zweryfikować wyniki.
Wgląd do matury, nawet gdy nie przynosi nam dodatkowych punktów, jest bardzo cenny w kontekście poprawy matury. Szczególnie teraz, kiedy istnieje możliwość sfotografowania pracy. Robimy zdjęcia i idziemy do naszego nauczyciela, który razem z nami przeanalizuje błędy, wyjaśni jak powinna wyglądać odpowiedź i pomoże opracować taktykę nauki do poprawki. Nie musicie też mieć korepetytora. Wystarczy siąść z kluczem i swoimi odpowiedziami, i zdanie po zdaniu analizować. Wydaje się to niezwykle żmudne, ale obiecuję, że przyniesie zasłużone efekty.

Zachęcam do dzielenia się w komentarzach waszymi przygodami w OKE. Czy komuś udało się wywalczyć jakieś punkty?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawione komentarze, także te z konstruktywną krytyką. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu :).

Komentarze obraźliwe będą usuwane.