czwartek, 22 września 2016

Bullet Journal - co to takiego? Moje pierwsze wrażenia



Jeśli jesteście moimi czytelnikami to doskonale wiecie, że mam hopla na punkcie organizacji. Jeżeli jesteście tutaj po raz pierwszy to właśnie się dowiedzieliście.
Podstawą ogarniania przeze mnie czasoprzestrzeni był zawsze kalendarz. Najważniejsze by miał dużo miejsca na notatki. Kalendarze te piętrzą się na mojej półce, bowiem wiele w nich wspomnień, czasem trzeba odnaleźć jakąś datę. Jednak zawsze brakowało mi w kalendarzu elastyczności i w zasadzie pewnego rodzaju oryginalności. Ostatnio w sieci natknęłam się na coś o nic nie mówiącej mi nazwie Bullet Journal… i przepadłam.



Postanowiłam, że o bujo powstaną co najmniej dwa posty. Jeden teraz, który opisuje moje pierwsze wrażenia, drugi po około 2 miesiącach używania (okolice grudnia, bowiem przygotowałam swój kalendarz na czas roku akademickiego). O tym, jakie są główne założenia opiszę zaraz w poście, odsyłam Was jednak tutaj: http://bulletjournal.com/. Jest to strona autora tego systemu, gdzie możecie dowiedzieć się o podstawach prowadzenia Bullet Journal. Jeżeli wpiszecie w wyszukiwarkę nazwę tego cuda, zostaniecie zasypani zdjęciami co bardziej wymyślnych, pięknych i kreatywnych kalendarzy i możecie sobie pomyśleć, że:
  • Nie macie takich zdolności
  • Nie macie czasu na prowadzenie takiego kalendarza
  • Nie chcecie wydawać pieniędzy na ozdobne taśmy, naklejki, pisaczki, zeszyty o odpowiedniej gramaturze – koniecznie w kropki! (nie mam nic do zeszytów w kropki)

Nie dajcie się zwieść. Ja nie mam zbyt dużych umiejętności artystycznych, a jakoś mój kalendarz wygląda. A do jego prowadzenia wystarczy Wam zeszyt, długopis i linijka. A jeżeli chodzi o czas – najbardziej pracochłonne i czasochłonne jest wymyślenie własnego systemu, wyliczenia i rozrysowania pierwszego miesiąca, tygodnia itd. Potem idzie jak z płatka.
No dobrze, mamy już potrzebne materiały i co dalej? Przede wszystkim tworzymy klucz, czyli system oznaczeń, którym będziemy posługiwać się w naszym kalendarzu. Tutaj mój:


Później 2-3 pierwsze strony przeznaczamy na indeks. Dzięki temu wszystko będzie nam dużo łatwiej znaleźć. Ja w swoim zeszycie zrobiłam dwa indeksy – jeden podstawowy, drugi z tyłu zeszytu, gdzie mam spis moich list tj. lista miejsc do odwiedzenia w Łodzi, kulinarne inspiracje, pomysły na posty, itd. 




Stworzyłam mały kalendarz roczny, gdzie będę wpisywać i zaznaczać  najważniejsze informacje, a następnie przeszłam do tworzenia kolejnych miesięcy. Najpierw mam stronę miesięczną, a następnie rozpisane tygodnie. Ja akurat nie planuję prowadzenia dniówek, ponieważ wydaje mi się, że będzie to zbędne powtarzanie informacji. Na każdy miesiąc stworzyłam też „Habit tracker” i zamierzam wyrabiać w sobie nowe, pozytywne nawyki.

Planuję jeszcze stworzyć kilka sekcji poświęconych studiom, choć nie do końca wiem jak będzie to u mnie wyglądało. I to w zasadzie tyle, jeżeli chodzi o techniczne kwestie dotyczące tego, jak tworzyłam swój pierwszy Bullet Journal.







No a teraz przechodząc już do moich odczuć związanych z tą formą prowadzenia kalendarza. Najbardziej podoba mi się chyba elastyczność. Wiele osób prowadzi Bujo na bieżąco, dopisując kolejne dni, bez obaw, że zaraz braknie im na coś miejsca. Ja, być może zbyt pochopnie, stworzyłam kalendarz na cały rok akademicki z obawy, że później nie będę miała na to czasu oraz dlatego, że niesamowicie mnie to wciągnęło! Podoba mi się również to, że nikt inny nie posiada takiego akurat kalendarza, jest jedyny w swoim rodzaju własnoręcznie zrobiony. Mam w nim wszystko co jest mi potrzebne, cały mój mały zorganizowany świat. A do tego jego tworzenie sprawia mi wiele frajdy, mimo wątpliwego talentu plastycznego. Mam nadzieję, że w praktyce Bujo sprawdzi się równie dobrze i za 2 miesiące będę go wychwalać jeszcze bardziej. A Wy, słyszeliście o Bullet Journal? A może już go prowadzicie i macie jakieś rady dla początkujących?

***
Wiem, że posty miały pojawiać się w niedzielne przedpołudnia, ale zdałam sobie sprawę, że będzie to dla mnie nieco problematyczne, by trzymać się takiego sztywnego grafiku. Postanawiam jednak wrzucać przynajmniej jeden post raz na tydzień, lub ewentualnie w razie gdyby studia chciały mnie pokonać, raz na dwa tygodnie. Wybaczcie te częste zmiany zdania, ale w zasadzie od niedawna wzięłam się za sumienne prowadzenie tego bloga i nie do końca wiem co będzie się najlepiej sprawdzać :).

2 komentarze:

  1. Twój bujo wygląda super! :D Też od niedawna zaczęłam prowadzić swój, po wielu dniach bezskutecznych poszukiwań planera/kalendarza, które spełniłby wszystkie moje oczekiwania :) Ja póki co rozrysowałam tylko jeden miesiąc i (być może naiwnie) wierzę, że uda mi się prowadzić go na bieżąco podczas roku akademickiego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ja też bym czas i na to znalazła, ale tak mnie to wciągnęło, że nim się obejrzałam kończyłam robić czerwiec :D. Twój zapewne też wygląda genialnie :)

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze, także te z konstruktywną krytyką. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu :).

Komentarze obraźliwe będą usuwane.