sobota, 24 września 2016

Wakacyjne wspomnienia

Chociaż do oficjalnego rozpoczęcia roku akademickiego mam jeszcze prawie tydzień, pomyślałam, że post z podsumowaniem tegorocznych wakacji pojawi się już dzisiaj. W środę się przeprowadzam, a od października planuję więcej postów studenckich i maturalnych. Choć nie zabraknie także innych tematów, a przynajmniej taką mam nadzieję.

No ale do sedna. Czas po napisaniu matur był oczywiście niezwykle stresujący. Czekanie na wyniki było dla mnie trudniejsze niż właściwe pisanie matury. Jednak miałam w tym czasie sporo innych spraw na głowie. Starałam się dostać na medycynę wojskową, odbywałam więc wycieczki na testy psychologiczne, później dwukrotnie na komisję lekarską i finalnie na testy sprawnościowe. Poznałam w tym czasie mnóstwo pozytywnych osób i po raz kolejny nauczyłam się, że trzeba walczyć do samego końca, choćby dla samej satysfakcji, że się próbowało. Przy okazji sprawnościówki, po raz pierwszy odwiedziłam Wrocław. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze kiedyś tam wybrać, bo miasto bardzo mi się spodobało, a nie miałam na tyle czasu i energii by je dokładnie pozwiedzać.



Bez wątpienia, najpiękniejszym momentem tych wakacji, było zobaczenie wyników matur. Uczucie spełnionego marzenia jest nieporównywalne z niczym innym. Później nadeszły listy rankingowe, a wraz z nimi ulga, że progi nie skoczyły w górę, a wręcz przeciwnie, są znacznie niższe niż w roku ubiegłym, co dawało mi nadzieję, że nie spędzę całych wakacji na nerwowym oczekiwaniu na status przyjęty. Tak też się stało. Odbyłam rundkę po uczelniach, załatwiłam mieszkanie w Łodzi i skonana, acz bardzo szczęśliwa wróciłam do domu, by móc w pełni cieszyć się tymi wakacjami. 
Lipiec i sierpień spędziłam na spotkaniach z przyjaciółmi i znajomymi, za którymi niezmiernie stęskniłam się przez ten rok. To, co mnie też niezwykle cieszy to fakt, że pozbyłam się mojej czytelniczej i blogowej blokady. Nareszcie mogę z przyjemnością czytać książki i to do końca, co jakiś czas temu wcale nie było takie oczywiste. A pisanie dla Was daje mi mnóstwo satysfakcji, szczególnie, gdy czytam mejle, które do mnie wysyłacie, czy komentarze, które tutaj zostawiacie. Nieskromnie poproszę o więcej! 

Jednak prawdziwe wakacje czekały mnie we wrześniu. Razem z M. wybraliśmy się na tydzień do Władysławowa. Wybraliśmy się również na wycieczkę na Hel oraz urządziliśmy spacer plażą do Jastrzębiej Góry. Nie pamiętam kiedy ostatnio byłam na takich wakacjach z prawdziwego zdarzenia. Jedno jest pewne. Przez ten tydzień zapomniałam o wszelkich zmartwieniach, zobaczyłam wspaniałe miejsca, przeżyłam niezapomniane chwile z ukochaną osobą i naładowałam akumulatory na, mam nadzieję, cały rok akademicki. 









Z jednej strony cieszę się, że wakacje dobiegają już końca, bowiem nie mogę doczekać się studiowania upragnionego kierunku. Z drugiej jednak wiem, że będzie to bardzo trudny i wymagający rok. Chciałabym  przenieść się jeszcze raz na plażę do Władka i zatrzymać tam czas. Jest to jednak niemożliwe, czas więc wykorzystać ostatnie chwile laby, a potem odważnie stawić czoła nadchodzącym wyzwaniom! 
Jakie są Wasze wakacyjne wspomnienia? Cieszycie się, że zaczyna się jesień? Ja bardzo, bo to moja ulubiona pora roku.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawione komentarze, także te z konstruktywną krytyką. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu :).

Komentarze obraźliwe będą usuwane.