niedziela, 2 października 2016

Biologia - jak przygotować się do matury, z jakich książek się uczyć, o czym pamiętać


Biologia była moim konikiem odkąd pamiętam. Zaczęło się od fascynacji filmami przyrodniczymi i medycznymi, które oglądałam zdecydowanie chętniej niż „Smerfy”. W szkole podstawowej zaczęła się przyroda, a moja miłość do tego przedmiotu rozwijała się z każdą kolejną lekcją. Przyszło gimnazjum, trafiłam na bardzo surową i wymagającą nauczycielkę. Na drugiej lekcji dostałam pałę z odpowiedzi. Oczywiście ocenę szybko poprawiłam, ale zmotywowało mnie to do systematycznej nauki tego przedmiotu. W drugiej i trzeciej klasie próbowałam też swoich sił w gimnazjalnej olimpiadzie z biologii. I choć jedynym osiągnięciem było przejście do drugiego etapu, to wiedziałam już, że w liceum wybiorę profil biologiczno-chemiczny (ostatecznie padło na bio-chem-mat). Muszę przyznać, że w liceum nie miałam z nauką biologii nigdy pod górkę. Wynikało to chyba z tego, jak bardzo rozbudowany materiał miałam w gimnazjum. Było więc całkiem przyjemnie. Tylko słowo matura pojawiało się w co drugim zdaniu nauczycieli. A po maturze, przyszedł gap year. I wtedy biologia mi obrzydła. Bo nie uczyłam się jej z pasji i ciekawości, ale z przymusu, by po prostu to wykuć.




Uważam, choć wiele osób się ze mną nie zgodzi, że biologia to nie tylko pamięciówka. Oczywiście, niektóre informacje trzeba po prostu zapamiętać, jednak zawsze gdy uczyłam się biologii starałam się jakoś logicznie poukładać wszystkie informacje, zrozumieć je, a nie tylko bezmyślnie zapamiętać.

Nauka biologii w szkole

Zawsze starałam się uważać na lekcjach. Jestem w dużej mierze słuchowcem, więc taki sposób przyswajania informacji był dla mnie najbardziej efektywny. W liceum nie robiłam zbyt obszernych notatek. Zapisywałam najważniejsze informacje, lub takie które nie pojawiały się w podręczniku. I po prostu słuchałam. Zawsze starałam się być systematyczna, nie zostawiać nauki dużego działu na wieczór przed sprawdzianem. Zazwyczaj czytałam dany temat w książce. Później lub nawet w trakcie pierwszego czytania robiłam notatki. Zaznaczam jednak, że później bardzo rzadko z tych notatek się uczyłam. Samo zapisywanie informacji, pozwalało mi lepiej je przyswoić. Przed samym sprawdzianem rozwiązywałam też zadania, najczęściej
 z Witowskiego, żeby utrwalić wiedzę i sprawdzić samą siebie.
Przyznaję, że chyba nie zdawałam sobie sprawy, jak dobrze trzeba ogarniać biologię, by maturę zdać na wysoki procent. Z perspsektywy czasu polecam więc dodatkowe czytanie rozmaitych artykułów, dodatkowych książek, by po prostu mieć większy ogląd na poszczególne tematy. Z pewnością pomoże to w rozwiązywaniu arkuszy, gdzie możemy spotkać się z każdym tematem, nawet tym, którego nie obejmuje podstawa programowa - dostajecie tekst i trzeba z niego wyciągnąć informacje - jeśli jesteście przyzwyczajeni do korzystania z różnych źródeł, nie powinno sprawić Wam to problemu.

W klasie maturalnej

W trzeciej klasie liceum mój sposób nauki niewiele się zmienił. Nauczycielka organizowała sprawdziany powtórkowe, więc motywowało to do zerknięcia do wcześniejszych tematów. Powtarzałam też na własną rękę
 i rozwiązywałam arkusze maturalne z poprzednich lat.

Z czego korzystałam? 

Wiodącym podręcznikiem była seria „Biologia na czasie” wyd. Nowa Era (linki do wszystkich materiałów na końcu posta). Mimo pojawiających się niekiedy błędów i niekonsekwencji są to całkiem nieźle napisane podręczniki. Jeżeli chodzi o rozwiązywanie zadań maturalnych to korzystałam z wcześniej już wymienionego Witowskiego. Jestem pierwszym rocznikiem nowej formuły matury i niestety na rynku bardzo późno pojawiły się dostosowane do niej zbiory. Według mnie najlepszą wydaną pozycją, w której znajdowały się zadania podobne do formy tych, z jakimi spotkałam się w maju na maturze, jest „Teraz Matura, zadania i arkusze maturalne” wyd. Nowa Era. Korzystałam także z arkuszy maturalnych z poprzednich lat. O tym jak je rozwiązywać, by przynosiło to pożądane rezultaty, powstanie oddzielny post.



Nauka w trakcie gap year

Naukę przy drugim podejściu do matury zaczęłam w październiku. Założyłam ogólny plan, aby do końca roku przerobić dokładnie całą teorię, a następnie skupić się na zadaniach i szlifowaniu tych tematów, które sprawiają mi największą trudność. Planowałam naukę na tydzień do przodu. Dzięki temu, w razie jakiejkolwiek opóźnienia nie musiałam zbyt wiele zmieniać. Czytanie, notowanie, wkuwanie po raz kolejny tego samego materiału było niesamowicie żmudne. Wiedziałam jednak, że bez powtórzenia podstawowych informacji, zabieranie się do zadań jest kompletnie bez sensu. Na bristolach stworzyłam schematy najważniejszych procesów, tabelki z informacjami, które lubiły uciekać mi z głowy i przypięłam je nad biurkiem, by raz na jakiś czas na nie zerkać. Założony plan udało mi się wykonać i po Nowym Roku zabrałam się do rozwiązywania zadań. Korzystałam głównie z „Wyboru testów” Medyka. Co prawda większość zadań ma charakter testowy, więc nie można poćwiczyć pisania pod klucz, ale można za to bardzo szybko zweryfikować swoją wiedzę. W weekendy rozwiązywałam dodatkowo matury (tak, te same, które kilkukrotnie już widziałam). Korzystałam także ze zbioru zadań i informatora opublikowanego przez CKE. Kiedy skończyły mi się arkusze CKE do akcji wkroczyły te z rozmaitych wydawnictw. Czasem rozwiązywałam też zadania z "Treningu przed maturą".Taka praca trwała mniej więcej do kwietnia. Wtedy też zaczęłam jeszcze raz powtarzać te działy, które sprawiały mi najwięcej trudności. Doczytywałam więc informacje z Campbella, sięgałam po niezastąpione podręczniki Lewińskiego (polecam je przejrzeć, choćby po to, by zobaczyć, że o biologii można pisać tak, by zafascynować nią ucznia, no i dla sucharów autora). Pod koniec kwietnia przeglądałam dosłownie wszystko, co wpadło mi w ręce. W ruch poszły więc różne repetytoria, choć niespecjalnie potrafiłam się z nich uczyć. Przeanalizowałam też krok po kroku podstawę programową, by sprawdzić czy niczego nie przegapiłam. Sięgnęłam też do starych zeszytów z gimnazjum i liceum. Byłam pewna, że mam wiedzę potrzebną mi na maturę, więc trochę zwolniłam z nerwowymi powtórkami i skupiłam się raczej na doczytywaniu szczegółów i ewentualnym uzupełnianiu wiedzy.

Co jest najważniejsze w przygotowaniu do matury z biologii?
Po pierwsze zrozumienie materiału. Jeżeli będziecie ogarniali podstawowe mechanizmy i zależności, jestem pewna, że poradzicie sobie z każdym zadaniem i tekstem źródłowym. Po drugie usystematyzowanie
 i poukładanie "w odpowiednich szufladkach" wiedzy tak, by w maturalnym stresie nie przypisać węża do płazów.  Po trzecie, zrozumienie jak pisać pod klucz. Nie wykucie schematów odpowiedzi na poszczególne pytania, bo twórcy pytań lubią często płatać maturzystom figle i na takim automatycznym odpowiadaniu (o! jest rysunek mitochondrium, na pewno będą pytać o oddychanie komórkowe!) można się nieźle przejechać. Jeżeli rozumnie będziecie rozwiązywać matury, gwarantuję, że w końcu załapiecie, jakie zasady rządzą odpowiedziami i jak ocenią Was egzaminatorzy.


A Wy jak uczycie się biologii i czy macie swoje sprawdzone podręczniki? Zapraszam do dyskusji! Jeśli macie jakieś pytania piszcie śmiało, chętnie na nie odpowiem.

Linki do materiałów (kolejność przypadkowa):
Biologia na czasie 
Teraz matura Zadania i arkusze maturalne
Podręczniki Lewińskiego znajdziecie na grupach maturalnych, Allegro itd.

2 komentarze:

  1. Ooo czyli mówisz ,że sposób : najpierw cała teoria a potem zadanka się sprawdził? :) Większość osób robi np. po skończeniu działu , równolegle z przerabianym materiałem, ale myślę że Twój sposób jest lepszy bo wiedza jest bardziej usystematyzowana i można wychwycić co jeszcze trzeba dopracować :)
    W tym roku poprawiam maturę, a zarazem studiuję i chętnie wypróbuję Twoje porady.
    Ps. świetny post i czekam na taki o chemii :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie w trakcie gap year tak było lepiej, choć zastanawiałam się też, czy nie robić równolegle zadanek. Trzeba samemu wypracować co najlepsze :). O chemii będzie już niedługo :)

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze, także te z konstruktywną krytyką. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu :).

Komentarze obraźliwe będą usuwane.