wtorek, 18 października 2016

Jak zawładnąć czasoprzestrzenią podczas gap year?



Najczęściej pojawiającym się pytaniem, gdy rozmawiam z kimś o poprawie matury, jest chyba to, w jaki sposób organizowałam swój czas i jak znajdowałam w sobie motywację, by systematycznie siedzieć nad książkami. Przyznaję, że nie jest to najprostsza sprawa, w końcu dźwięk dzwonka nie wyznacza nam czasu, który mamy poświęcić na naukę, nad nami nie stoi nauczyciel grążący jedynką i robiący sprawdziany powtórkowe (piszę tutaj o swoich doświadczeniach, czyli takiej sytuacji, gdzie nie mamy korepetytora). Trzeba więc samemu się zorganizować, znaleźć motywację i przede wszystkim działać! Nie ma bowiem uniwersalnego planu dla każdego maturzysty, który zagwarantuje sukces. I będę to powtarzać do znudzenia, podobnie jak to, że nie ma jednej i najlepszej metody nauki, idealnego podręcznika, itd.
Może jednak dla kogoś moje doświadczenia i wnioski będą przydatne i pomogą wypracować własny system pracy.



Kluczem do wszystkiego jest motywacja i świadomość tego, po co w zasadzie się uczycie. Nie ważne, czy dobre napisanie matury i w efekcie dostanie się na wymarzone studia jest dla Ciebie celem czy górnolotnym marzeniem. To już sprawa filozofii, która nie jest tutaj za bardzo potrzebna. Chodzi mi o to, by mieć jasno wytyczony punkt, do którego chcesz dotrzeć. Zrób sobie tablicę korkową ze zdjęciem wymarzonej uczelni, obserwuj blogi/instagramy studentów wymarzonych kierunków (zapraszam na mojego, stworzonego do promocji bloga i lepszego kontaktu z czytelnikami @depozyt_mysli), wyobraź sobie, że właśnie dostałeś wyniki matur i jesteś z siebie zadowolony. Jeżeli nachodzą Cię gorsze chwile, w to co robisz zaczyna się wkradać bylejakość i lenistwo, zatrzymaj się na chwilę i zastanów po co to robisz, czy jest to dla Ciebie ważne, czy tego chcesz, co da Ci spełnienie tego marzenia/osiągnięcie celu. Bez odpowiedniej motywacji i świadomości tego do czego dążysz, daje Ci miesiąc. Po nim rzucisz książki w kąt, gdzie będą tam leżeć do momentu, kiedy wpadniesz w panikę, że zostało Ci za mało czasu.

Kolejną istotną kwestią jest samodyscyplina. Niestety, czasem trzeba zacisnąć zęby i przemęczyć kolejną porcję zadań, nie ma na to innej rady. Jak już wcześniej wspomniałam, nie ma dzwonków, lekcji, nauczycieli. W takiej sytuacji, to Ty jesteś całkowicie odpowiedzialny za to, jak spożytkujesz ten czas. Niezwykle pomocna jest w tym rutyna. U mnie wyglądało to następująco. Nastawiałam budzik na około godzinę 7 bądź 8. Jadłam śniadanie i siadałam do nauki. Uczyłam się około godziny i robiłam około 10 – 15 minut przerwy. Po dwóch, trzech takich cyklach robiłam dłuższą przerwę i wracałam do nauki. Jadłam obiad, popołudniami trochę dorabiałam, a wieczorem siadałam dalej do nauki, aby albo wyprzedzić plan, albo nadgonić to, czego nie zdążyłam zrobić do południa. I tak dzień w dzień od 9 grudnia do końca kwietnia (październik i listopad byłam na studiach, więc zajęcia na uczelni determinowały mój plan nauki). Miałam jedną większą tygodniową przerwę, gdy byłam już na skraju wytrzymałości i musiałam trochę odreagować. W ciągu dnia starałam się też wydzielić czas na jakieś drobne przyjemności. Pamiętaj, że nie można żyć samą nauką. Człowiek potrzebuje odskoczni i pozanaukowych obowiązków. Jeśli jesteś w domu zrób rodzinie obiad, posprzątaj mieszkanie, znajdź dorywczą pracę, zapisz się na fitness, zrób odwlekane prawko (tak jak ja XD). Ile więc godzin uczyłam się dziennie? Szczerze, nigdy tego nie liczyłam. Miałam zaplanowane co danego dnia mam zrobić i siedziałam nad tym, aż tego nie zrealizowałam. Jeżeli byłam już zbyt zmęczona, przesuwałam to na kolejny dzień. O tym, jak organizuję swój czas, możesz przeczytać tutaj: klik.

Skoro nie ma nauczycieli, nie masz również osoby, która sprawdzi Twoje postępy. Mniej więcej na początku roku zaczęłam robić i bardzo krytycznie sprawdzać matury, co dawało mi pewien obraz stanu mojej wiedzy. Pamiętaj, musisz być wobec siebie szczery. Jeżeli naciągasz sobie punktację, zapewne doskonale zdajesz sobie z tego sprawę. Odpowiedz sobie na pytanie: lepiej mieć 50% z próbnej matury, którą surowo oceniłeś, a na tej właściwej otrzymać 90%, czy naciągnąć sobie punktację do 90%, a w efekcie otrzymać od egzaminatora połowę z tego?
W najbliższym czasie postaram się napisać post o tym jak, moim zdaniem, dobrze rozwiązywać i sprawdzać matury.

Podsumowując, musisz mieć motywację. Bez tego ani rusz. Stwórz elastyczny (!) plan powtórek na każdy dzień, zmuś się do wstawania rano i siadania do książek, rzetelnie i krytycznie oceniaj swoje postępy, a gwarantuję Ci, że ciężka praca przyniesie pożądane efekty.


Mam nadzieję, że chociaż trochę rozwiałam wątpliwości co do tego, jak ogarnąć czas i siebie podczas gap year. Jeżeli macie jakieś pytania, śmiało- czekam na Wasze komentarze i mejle. 

6 komentarzy:

  1. Hej:) niedawno przypadkiem trafiłam na Twój blog i ilekroć go przeglądam to mam wrażenie, że czytam o sobie. W tym roku pierwszy raz pisałam maturę, ale na moje nieszczęście nie dostałam się na wymarzoną medycynę. Zaliczyłam taką glebę, jak rozpędzony bobas na świeżo pościeranej podłodze. I to zarówno z biologii, jak i z chemii (cóż, jak porażka to najlepiej na całej linii, a co :)Od razu zdecydowałam się na gap year i tak oto dni płyną mi na upojnych seansach z książkami do matury. I tak wolę to, niż oszukiwanie samej siebie, że może inny kierunek studiów by mi odpowiadał. O nie, człowiek rodzi się tylko raz, jak odpuszczę, to do końca życia będę tego żałowała. Chociaż nie jest łatwo, przechodzę dokładnie te same rozterki co Ty rok temu. Raz czuję że dam radę, a zaraz ze łzami stwierdzam, że prędzej polecę w kosmos, niż uda mi się w końcu dostać. Jestem rozdarta, jak nigdy dotąd. Ale tak jest, że im bardziej ci na czymś zależy, tym bardziej boli, gdy to stracisz. Staram się nie załamywać, czasu nie cofnę, swoje już wypłakałam (choć z tym to różnie bywa:) i jakoś walczę o to światełko w tym ciemnym tunelu, w którym teraz jestem. Twój przykład pokazuje, że można wstać z tarczy i wygrać bitwę, którą się wcześniej przegrało. Chciałabym móc za pół roku napisać, że się udało, że tak jak Ty odrodziłam się niczym feniks z popiołów, że nie dałam zniszczyć swojego marzenia. Cieszę się, że stworzyłaś ten blog, który jest fajną motywacją dla poprawkowiczów, takich jak ja. Podziwiam Twoje samozaparcie i życzę wytrwałości na studiach i dużo siły do ich przejścia, bo przy nich maturka to pikuś:) Czekam na kolejne posty i pozdrawiam PS. też w końcu zrobiłam prawo jazdy, choć jeden plus zawalonej matury (ehh, trochę się rozpisałam, ale musiałam wylać swoje żale:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej hej - dziękuję za Twojego bloga i za stosowanie zasady "podaj dalej" , czyli że 'nie trzymasz' pewnej wiedzy zdobytej doświadczeniem tylko dla siebie a postanowiłaś się nią podzielić- by być może komuś tym pomóc (na zasadzie drogowskazu, wskazówek)
    Mam do Ciebie prośbę- wspominałaś coś o tym, że bardzo krytycznie podchodziłaś do ponownego rozwiązywania arkuszy maturalnych, by później się nie rozczarować- mogłabyś opisać jak wg Ciebie warto rozwiązywać i arkusze maturalne, jak je sobie samemu sprawdzać i czy zacząć je robić jak już przerobi się wszystko czy wcześniej? z góry bardzo dziękuję i życzę duuużo Siły i Energii na studiach Caroline

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czemu by się tym nie dzielić? :)
      Tak jak pisałam w poście, wpis o rozwiązywaniu matur na pewno pojawi się blogu, potrzebuję na jego stworzenie jednak trochę więcej czasu, którego obecnie mam jak na lekarstwo, a chcę by było to zrobione porządnie :). Także zaglądaj do mnie, by nie przegapić nowych postów - zapraszam też na fb i instagrama @depozyt_mysli

      Usuń
  3. Hej :) to mój pierwszy komentarz na Twoim blogu, który z resztą odkryłam niedawno i całkiem przypadkowo. Bardzo mi się podoba, że dzielisz się swoimi spostrzeżeniami o tym co przeszłaś, a co właśnie przechodzę ja. Twoje wpisy są bardzo motywujące, przydatne, ale co najważniejsze wiesz o czym piszesz, bo sama to doświadczyłaś. Ilekroć przeglądam Twoje posty mam wrażenie, że czytam o sobie. Ale od początku...W tym roku zdałam maturę, ale na moje nieszczęście, nie udało mi się dostać na wymarzony lekarski. Był to największy cios, jaki dotychczas doświadczyłam (i ciągle boli, mimo upływu czasu i morza wylanych łez w maju). Może dlatego, że tak bardzo mi zależało i tak bardzo się starałam, zarywając niejedną noc i przerzucając multum książek. Myślałam więc, że wysokie wyniki mam w kieszeni. Ale cóż, los chciał inaczej. Nie udało się. W maju zaliczyłam taką glebę, jak rozpędzony bobas na świeżo pościeranej podłodze. I to w dodatku z biologii i z chemii naraz (brawo ja, niedość że porażka, to jeszcze na całej linii:) Zdecydowałam się na gap year, który obecnie przechodzę, walcząc o spełnienie swojego marzenia, które jest dla mnie niczym światełko w tym ciemnym tunelu, w którym się znalazłam. Sama najlepiej wiesz, że nie jest łatwo podnieść się po czymś takim, z uśmiechem uczyć się do poprawy i udawać, że nic takiego się nie stało. Raz te nagłe przypływy energii i stwierdzenie, że to dla mnie pikuś, a zaraz znowu te załzawione oczy i ten okropny wniosek -kogo ja oszukuję, i tak nigdy mi się nie uda, prędzej polecę w kosmos :) Chciałabym móc za pół roku napisać, że się udało, że tak jak Ty odrodziłam się niczym feniks z popiołów, że pokonałam przeciwności i jestem na studiach, które naprawdę chcę studiować. Twój przykład jest żywym dowodem, że można wstać z tarczy i wygrać bitwę, którą się wcześniej przegrało. I w to wierzę...A Tobie życzę dalszej wytrwałości w Twojej ścieżce kariery i pamiętaj nigdy nie dawaj za wygraną :) Czekam na kolejne posty i pozdrawiam :) Olga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam za Ciebie kciuki i życzę morza wytrwałości! Dasz radę :)

      Usuń
  4. pytania do Q&A:
    1. Ile czasu potrzebujesz do przyswojenia duzej ilosci materialu, np. do dzisiejszego kolokwium z anatomii?
    2. Jakie sa Twoje zainteresowania oprocz medycyny?
    3. Jak czesto planujesz wracac do domu i czy masz jakies zwierzeta? :)
    4. Jakim lekarzem chcialabys byc? Mam na mysli specjalizacje.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze, także te z konstruktywną krytyką. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu :).

Komentarze obraźliwe będą usuwane.