sobota, 26 listopada 2016

Metody nauki cz. I


Często pytacie mnie, w jaki sposób się uczę. Ponieważ ostatnio zauważyłam, że mój mózg coraz szybciej przyswaja coraz większe partie materiału, pomyślałam, że warto w końcu odpowiedzieć na Wasze pytanie. Wydaje mi się, że moje metody są powszechnie znane i dla nikogo nie będą one zaskoczeniem.  Może jednak będą dla kogoś inspiracją do wypróbowania czegoś nowego w swoim sposobie nauki.
W pierwszej części opiszę te sposoby i zasady nauki, z których korzystam i które się u mnie sprawdzają, a drugą poświęcę na te, które nie znalazły u mnie zastosowania, albo takie o których słyszałam, lecz nigdy ich nie wypróbowałam.


piątek, 18 listopada 2016

Na długie jesienno-zimowe wieczory...

Jesienno-zimowe wieczory to czas, kiedy najchętniej zachomikowałabym wokół siebie dużo pysznego jedzenia, schowała się pod kocykiem z dobrą książką i poprosiła Świat by przypomniał sobie o mnie na wiosnę. Bo o ile kocham złocistą jesień, to w tym roku nie miałam okazji się nią nacieszyć i powoli zaczynam odczuwać listopadowy marazm.  Przychodzę więc dzisiaj do Was z propozycjami, które mam nadzieję komuś umilą ten czas. W końcu to, że o 16 wypada już chyba mówić dobry wieczór, a plucha i chłód za oknem nie zachęca do wychylania nawet czubka nosa z dziupli, to nie powód by psuć sobie humor.


piątek, 11 listopada 2016

Chemia - moja nauka w liceum i w trakcie gap year, materiały, błędy i rady

Było o biologii, dzisiaj przyszedł czas na chemię. Ten przedmiot, w przeciwieństwie do biologii, chyba nigdy nie zyskał mojej dużej sympatii w trakcie szkolnej nauki. W zasadzie dopiero podczas roku przerwy, gdy starałam się zrozumieć ten przedmiot, pojawiła się jakaś drobna fascynacja tym tematem.

 Matura z chemii jest jednak bardziej przewidywalna niż z biologii (a przynajmniej tak mi się wydawało) i podczas gap year bardziej skupiłam się na tym przedmiocie. Jeżeli jesteście ciekawi jak wyglądała moja nauka chemii w szkole, podczas gap year, z czego korzystałam, jakie mam rady i jakie popełniłam błędy to zapraszam do czytania dalej.

sobota, 5 listopada 2016

Myślałam, że będzie gorzej... czyli miesiąc przetrwania na lekarskim

Miałam wizję przepłakanych, nieprzespanych nocy. Wizję śniadań w postaci drożdżówek jedzonych w biegu na tramwaj i obiadów w postaci zupek chińskich. Wizję niezdanych wejściówek, kolokwiów, niezaliczonych sprawozdań. Po prostu płacz i zgrzytanie zębów. W końcu tak wyglądają pierwsze kroki na lekarskim, czyż nie?