sobota, 26 listopada 2016

Metody nauki cz. I


Często pytacie mnie, w jaki sposób się uczę. Ponieważ ostatnio zauważyłam, że mój mózg coraz szybciej przyswaja coraz większe partie materiału, pomyślałam, że warto w końcu odpowiedzieć na Wasze pytanie. Wydaje mi się, że moje metody są powszechnie znane i dla nikogo nie będą one zaskoczeniem.  Może jednak będą dla kogoś inspiracją do wypróbowania czegoś nowego w swoim sposobie nauki.
W pierwszej części opiszę te sposoby i zasady nauki, z których korzystam i które się u mnie sprawdzają, a drugą poświęcę na te, które nie znalazły u mnie zastosowania, albo takie o których słyszałam, lecz nigdy ich nie wypróbowałam.




Pamiętajcie również, że każdy z Was musi znaleźć swój własny sposób nauki. Jestem bowiem skłonna stwierdzić, że nie ma dwóch osób, które uczą się w jednakowo. Dla mnie to jest właśnie klucz efektywnej nauki – odnalezienie indywidualnego schematu działania, który idealnie do nas pasuje. Różnych przedmiotów, czy to w szkole, czy teraz na studiach, uczę się w inny sposób. Nie mam jednej uniwersalnej metody nauki.

Zacznę oczywiście od tego, że aby móc nauczyć się dużych partii materiału, muszę je rozłożyć na mniejsze części. Nie mam niestety wybitnej pamięci i nie umiem nauczyć się kilkudziesięciu stron za jednym razem.  Staram się planować naukę w taki sposób, by znaleźć czas na dokładne zapoznanie się i zrozumienie tematu, na przerobienie zadań i powtórki. Staram się nie odkładać wszystkiego na ostatnią chwilę, bo ograniczeń swojego mózgu nie przeskoczę i na pewno  w wieczór przed kolokwium/sprawdzianem nie ogarnę ogromnej partii materiału.

Dbam o regularne przerwy w nauce. Ostatnio najczęściej nastawiam po prostu minutnik – na około 50-60 minut- w zależności od stopnia zmęczenia i staram się w tym czasie jak najbardziej skupić na nauce. Potem minutnik na 10-15 minut przerwy i ponownie siadam do nauki. Po 2-3 takich cyklach robię większą, około półgodzinną przerwę.

Czytam ze zrozumieniem. Jeśli nie rozumiem, szukam w innych źródłach. Nie umiem, ale też nie jestem zwolennikiem, bezmyślnego kucia na blachę. Wolę poświęcić trochę więcej czasu i wysiłku na porządne zrozumienie tematu, niż wykuć go i bardzo szybko zapomnieć. Coraz częściej testy sprawdzające wiedzę, wymagają myślenia, co gubi osoby, które może znają na pamięć najmniejsze szczegóły danego zagadnienia, ale nie są czasem w stanie odpowiedź na podstawowe pytania, gdy są one zadane w nieco mniej typowy sposób, wymagający właśnie zrozumienia danego zagadnienia.

Uczę się przez pisanie. Robię więc notatki – czasem kolorowe, a czasem jednobarwne. Co zabawne, prawie nigdy się później z nich nie uczę. Sama czynność pisania pomaga mi się lepiej skupić, a co za tym idzie szybciej przyswoić wiedzę. Obecnie notatki stosuję przy nauce histologii i biofizyki, z anatomii się nie sprawdziły.
Sporadycznie zdarza mi się malować sobie mapy myśli albo schematy. Przydało mi się to w trakcie gap year, kiedy powiesiłam je nad biurkiem i mogłam co chwila zerkać na zagadnienia, które były moją piętą Achillesową.
Czytam i powtarzam. Opowiem o tym na przykładzie anatomii. Najpierw czytam i znajduję w atlasie daną strukturę. Potem staram się powtórzyć te informacje tylko na podstawie atlasu, a następnie jedynie wyobrażając je sobie w głowie. Podobnie uczyłam się w liceum biologii.

Staram się robić systematyczne powtórki. Niestety, wiedza ma to do siebie, że lubi nam uciekać z głowy, kiedy jest nieużywana. A czasem wystarczy przejrzenie książki, notatek czy próba opowiedzenia znajomym, o czym ostatnio się uczyliśmy.

Rozwiązuje testy i zadania. W dużej ilości. Z jednej strony jest to świetna powtórka i utrwalenie materiału, dodatkowo możemy sprawdzić też stan naszej wiedzy i wiemy nad czym popracować, ale oswajamy się też z pewnym schematem pytań i zadań, które dotyczą danego tematu.

Kiedyś byłam zdecydowanym wzrokowcem, teraz lepiej przyswajać mi wiedzę ze słuchu, dlatego też staram się jak najbardziej skupić na zajęciach i wynieść z nich jak najwięcej. W początkowych latach nauki to w zupełności mi wystarczało jako przygotowanie do zaliczeń.

No i jak widzicie, nic nadzwyczajnego w moich sposobach nauki nie ma. A jak Wy się uczycie?




11 komentarzy:

  1. Mam dokładnie tak, jak Ty😊 moje "piety Achillesowe" (np. metabolizm) wiszą nad biurkiem i w wolnej chwili zerkam i utrwalam. Oprócz tego mam milion notatek na ten sam temat i nigdy ich później nie otwieram ale tylko pisząc zapamiętuję😊
    Fajna notka😊 Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba :). Również pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Ja obecnie najpierw czytam podręcznik, potem skrypt (ok 2 razy), następnie bazy :) A jak coś dalej mi nie wchodzi, to robię z najtrudniejszych zagadnień fiszki. I póki co to się w miarę sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie fiszki się niestety nie sprawdzają :(

      Usuń
  3. mozesz polecic jakies blogi studentow medycyny, ktorzy regularnie pisza posty? bo w sumie chyba tylko Ty i lekbezsciem piszecie czesto :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przychodzi mi do głowy jeszcze tylko:
      http://misjamedycyna.blogspot.com/ i http://algezjaduszy.blogspot.com/

      Chciałabyś więcej postów o studiowaniu lekarskiego?
      Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
    2. Tak, bo strasznie lubię czytać na ten temat z perspektywy osób, które studiują to co ja na innych uczelniach :) Ja też pozdrawiam :)

      Usuń
    3. A gdzie studiujesz, jeśli można wiedzieć? I na którym roku? :)

      Usuń
  4. Bardzo przydatne rady, syper wpis :) Na pewno skorzystam :D
    Przyszla_studentka_medycyny

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam największy problem z planowaniem nauki - w sensie czy rozplanować naukę na na cały rok szkolny.../rok przerwy ( w moim przypadku do matury zostało 5 miesięcy), czy tylko na dany miesiąc, czy dany tydzień, dzień? Jak bardzo szczegółowo planowałaś/planowaliście naukę? tematami, czy ilością stron do przeczytania i zrobienia zadań z tego obszaru? I nie wiem tak naprawdę ile tych zadań robić dziennie z chemii i biologii; uczęszczam w tym roku na korepetycje i po prostu to co robię z nauczycielami wyznacza mi rytm, za każdą radę w jaki sposób Ty planowałaś naukę przed maturą będę bardzo wdzięczna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że przydatne będą moje pozostałe wpisy o przygotowaniu z biologii i chemii :). Ja miałam takie ogólne założenia, że np. do końca roku skończę teorię, a szczegółowo planowałam na tydzień do przodu :)

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze, także te z konstruktywną krytyką. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu :).

Komentarze obraźliwe będą usuwane.