sobota, 5 listopada 2016

Myślałam, że będzie gorzej... czyli miesiąc przetrwania na lekarskim

Miałam wizję przepłakanych, nieprzespanych nocy. Wizję śniadań w postaci drożdżówek jedzonych w biegu na tramwaj i obiadów w postaci zupek chińskich. Wizję niezdanych wejściówek, kolokwiów, niezaliczonych sprawozdań. Po prostu płacz i zgrzytanie zębów. W końcu tak wyglądają pierwsze kroki na lekarskim, czyż nie?



Otóż nie do końca. I chciałabym zaznaczyć, że to moje osobiste odczucia, nie kwestionuję, że u kogoś może było lub jest ciężej. Mój pierwszy miesiąc był lepszy niż się spodziewałam. Serio. Zdałam wszystko i nie zarwałam przy tym żadnej nocki. Ba! Znalazłam nawet czas na w miarę regularne gotowanie, obejrzenie serialu, czy spotkanie z M. Niech jednak ten początek Was nie zwiedzie. Większość czasu spędzałam na nauce i moje dni były bardzo monotonne, bo w większości składały się z zajęć na uczelni, nauki i spania. I tak w kółko, ale czy właśnie nie tego chciałam? Doskonale wiedziałam na co się piszę idąc na te studia.

Oczywiście towarzyszył mi też ogromny stres i zmęczenie. Starałam się jednak odsuwać to na bok i dopiero po kolokwium z anatomii, kiedy emocje już opadły, całe zgromadzone zmęczenie i nerwy znalazły ujście, przez kilka dni czułam się jak zombie, miałam problem z koncentracją i chciałam tylko spać. O, wyglądałam mniej więcej tak:


Nigdy jednak przez myśl mi nie przeszło, by rzucić te studia. W chwilach zwątpienia, czy dam radę, a takich było pełno, śmiałam się raczej, że to studia rzucą mnie. I fakt, czasem miałam dość. Szczególnie wtedy, gdy godzinami siedziałam w książkach, a miałam wrażenie, że w mojej głowie nie zostaje żadna wiedza. Oczywiście, zdarzało mi się narzekać, że za dużo, że nie dam rady, ale w gruncie rzeczy, tak zupełnie szczerze, spodziewałam się, że będzie zwyczajnie gorzej. Że tak jak pisałam na początku, nie będę miała czasu na sen i jedzenie, nie wspominając już o jakiejkolwiek rozrywce. Wszystko to jednak kwestia przyzwyczajenia, dobrej organizacji czasu, systematyczności i cierpliwości. Bo jak usłyszeliśmy na jednych zajęciach: To nie są studia dla geniuszy, choć tacy są oczywiście mile widziani. To są studia dla ludzi wybitnie cierpliwych i wytrwałych. 

Niech Was nie zwiedzie wyidealizowany obraz studenta medycyny, młodego geniusza, który zna na pamięć Bochenka. Studenci lekarskiego to w dużej mierze, tak jak ja, przeciętne osoby. A czy te studia są ciężkie? Pewnie, że tak. Bo o ile same tematy nie są może, przynajmniej na razie, bardzo skomplikowane, to chyba najtrudniejsza jest ilość wiedzy, jaką trzeba przyswoić w krótkim czasie. Ale tak jak dla kogoś medycyna wydaje się wyjątkowo trudnym kierunkiem, tak dla mnie jest to choćby informatyka. I czasem licytuję się z przyjaciółką, która ją studiuje, czy gorsze do nauczenia się są moje białka i części ciała, czy jej kody do programowania.

Na IG pytaliście mnie czy polecam lekarski w Łodzi. Po miesiącu tutaj spędzonym ciężko mi cokolwiek powiedzieć z pełnym przekonaniem. Na ten moment jestem jednak bardzo zadowolona. Trafiła mi się świetna grupa, mam całkiem niezły plan, a atmosfera na uczelni jest naprawdę przyjazna. Dobrze czuję się też w Łodzi. Już w tamtym roku zakochałam się w klimacie tego miasta. Trafiło mi się też świetne mieszkanie, gdzie mam niezbędną mi do nauki ciszę. Wszystko więc układa się na razie jak najbardziej pomyślnie. I mam nadzieję, że będzie tylko lepiej :). 


4 komentarze:

  1. Witam koleżankę z Łodzi, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Studia są ciężkie, ale przy dobrej organizacji idzie to ogarnąć i znaleźć trochę czasu dla siebie :D Grunt, że czujemy się na swoim miejscu, a z resztą damy jakoś radę, nie? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteś teraz na 1. roku? ;) Mnie osobiście strasznie przytłoczyła ilość tego wszystkiego, tak jak też piszesz, to nie są trudne rzeczy tylko dla geniuszy... Anatomia w pół roku to bardzo zły pomysł, a tak niestety trafiłam. Trzymam kciuki za Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jestem na pierwszym roku :). A Ty obstawiam, że Kraków, skoro anatka w pół roku? :) Damy radę :*

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze, także te z konstruktywną krytyką. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu :).

Komentarze obraźliwe będą usuwane.