sobota, 17 grudnia 2016

Arkusze maturalne z chemii - jak je rozwiązywać?



Choć wszyscy czują już zapewne świąteczną atmosferę i w głowach kotłują się przepisy na pierniczki i melodie kolęd, postanowiłam ostatni raz w tym roku pomęczyć Was maturalnymi tematami i przygotować post o rozwiązywaniu arkuszy maturalnych z chemii. Wcześniej pisałam o tym, jak rozgryźć biologiczne maturki i sporą część podstawowych informacji, jak zabrać się do tego od strony technicznej, znajdziecie właśnie w tym wpisie :Wiedza tajemna - jak rozwiązywać arkusze maturalne z biologii.
Dziś skupię się konkretnie na tym jak rozwiązywałam arkusze z chemii. A zaczęłam równo z biologią, czyli w okolicach połowy grudnia i leciałam wszystkie możliwe, jakie tylko udało mi się znaleźć.

Z chemią jest o tyle łatwiej, że nie trzeba zazwyczaj pisać odpowiedzi pod klucz, gdzie jedno złe słowo może oznaczać wyzerowanie zadania. Ale, wraz z nową maturą, natrafiamy na inną trudność, a mianowicie, bardzo rozbudowane zadania, często za 1 punkt. Trzeba więc sporo i bezbłędnie się napracować, by go zdobyć, więc nie polecam pobłażania sobie w trakcie sprawdzania swoich prac i przyznawania punktów, gdy pomylimy chociaż jeden współczynnik w reakcji.

Podobnie jak biologię, chemię rozwiązywałam na czas, a potem brałam się za sprawdzanie. W tym momencie chciałabym zwrócić Waszą szczególną uwagę na czas. Właśnie podliczyłam, że na tegorocznej maturze mającej 41 zadań – a po podliczeniu wszystkich podpunktów było ich 52, na jedno zadanie wychodzi Wam trochę ponad 3 minuty. Dodajcie sobie teraz do tego teksty źródłowe na całą stronę. Może zabrzmi to już nieco paranoicznie, ale dobrze jest rozwiązywać zadania z chemii, nie tylko te maturalne, ze stoperem w ręku. Im niższy czas osiągniecie, przy dobrym rozwiązaniu tym lepiej. Czasem wydaje mi się, że matura zamiast wymagać od nas myślenia, wymaga liczenia i przetwarzania informacji jak komputer.

 Źle wykonane zadania, poprawiałam na kolorowo, a wyjątkowo problematyczne dla mnie zadania zapisywałam w osobnym zeszycie, by móc szybko do nich wrócić. Rozwiązywanie arkuszy uświadamiało mi też, z jakimi pojęciami, czy działami mam większy problem i wtedy zazwyczaj brałam podręcznik, by doczytać teoretyczne informacje, a potem zazwyczaj sięgałam po Witowskiego i klepałam kilkadziesiąt zadanek tego typu, by nauczyć się konkretnego schematu. Im więcej zadań przerobimy, tym większa szansa, że na prawdziwej maturze, gdzie dochodzi stres, nic nas nie zaskoczy.

Uważam również, że kiedy już skończymy wszystkie arkusze CKE, warto sięgnąć po te z rozmaitych wydawnictw. Być może ich wynik nie będzie miarodajny, ale można w nich często znaleźć nieco mniej schematyczne i oklepane zadanka, a jak pokazała tegoroczna matura z chemii, w zasadzie nie wiadomo czego można się po CKE spodziewać.  Warto więc skupić się też na teorii i dobrze poznać mechanizmy reakcji, by zwyczajnie nie dać się zaskoczyć.

Pod koniec kwietnia przejrzałam ponownie matury, rozwiązywałam zadania, które sprawiały mi trudność i za ich pomocą czyniłam też ostatnie szlify mojej wiedzy. Mam nadzieję, że ten post był przydatny, a jeżeli macie jakiekolwiek pytania – piszcie śmiało :). 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawione komentarze, także te z konstruktywną krytyką. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu :).

Komentarze obraźliwe będą usuwane.