poniedziałek, 30 października 2017

„Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy” Paweł Reszka recenzja



Reportaż Pawła Reszki o kulisach pracy lekarza i w ogóle funkcjonowaniu polskiego systemu ochrony zdrowia odbił się szerokim echem. W końcu  ktoś zabrał się za pokazanie prawdy o lekarzach, a to grupa zawodowa, która budzi w społeczeństwie ogromne emocje. Widząc tyle pozytywnych opinii, postanowiłam sama po nią sięgnąć i zobaczyć, o co tyle hałasu.

niedziela, 15 października 2017

Mity o Wydziale Wojskowo – Lekarskim


Słyszałam już tyle teorii o tym jak wygląda woj – lek, że postanowiłam rozprawić się z mitami o moim wydziale. Jeżeli nie macie pojęcia o czym mowa, zapraszam Was do mojego starszego artykułu, gdzie wyjaśniam różnice między wydziałami lekarskimi w Łodzi (klik).


sobota, 30 września 2017

Drugi rok za pasem

Trzy miesiące wakacji w zasadzie już za mną. Wypoczęłam po maratonie jakim był pierwszy rok, odbyłam wspaniałe praktyki i odwiedziłam ukochany Bałtyk. Z pełnymi akumulatorami wkraczam więc powoli w nowy rok akademicki. Trochę stresuje mnie, że wszystko znów będzie nowe i pewnie znów pierwsze tygodnie będę próbować ogarniać najprostsze kwestie. Jednak plan, w porównaniu z pierwszym rokiem, jest genialny, więc tli się we mnie nadzieja, że będzie trochę więcej wolnego czasu. 

Na drugim  roku czeka mnie starcie z fizjologią i biochemią, które trwają dwa semestry. W semestrze zimowym będę miała mikrobiologię, a w letnim immunologię. Jestem ciekawa, który z tych przedmiotów zaskarbi sobie moje serce, a który wręcz przeciwnie. 


A Wy? Jesteście gotowi na nowy rok akademicki?

piątek, 8 września 2017

Praktyki pielęgniarskie


Po roku spędzonym z nosem w książkach, można nareszcie ubrać biały fartuch i stanąć „po drugiej stronie” medycznego świata – pierwszy raz jako praktykant. Dzisiaj dzielę się z Wami jak to wyglądało u mnie.

środa, 23 sierpnia 2017

Jak zostać dawcą szpiku?


W maju pisałam o tym jak zostać honorowym dawcą krwi. Przy okazji wizyty w centrum krwiodawstwa możecie zrobić jeszcze jedną dobrą rzecz – zarejestrować się jako potencjalny dawca szpiku. Jak to zrobić i z czym to się wiąże, o tym w dzisiejszym poście.



czwartek, 10 sierpnia 2017

czwartek, 13 lipca 2017

Niezbędnik na I rok lekarskiego na woj-leku – część I


Pomoc osób z wyższych lat jest na studiach nieoceniona. Ponieważ pierwszy rok już za mną i sama zdobyłam wiele informacji , postanowiłam się  podzielić nimi z Wami, przyszłymi studentami medycyny, tworząc niezbędnik na I rok lekarskiego na Wydziale Wojskowo – Lekarskim w Łodzi. No to zaczynamy!

Aby posty nie były zbyt długie, postanowiłam podzielić ten temat na dwie części. Dzisiaj skupię się na przedmiotach, które trwały cały rok. 

Królowa pierwszego roku – Anatomia

Na zajęcia
Na zajęcia w prosektorium obowiązkowo fartuch - nie musi być typowo anatomiczny, czyli wiązany od tyłu (dla zapominalskich coś znajdzie się w salach). Przyda się też kilka par rękawiczek jednorazowych.  Warto również umówić się z grupą i mieć na ćwiczeniach kilka atlasów i podręczników. Jeśli ktoś ma atlas fotograficzny, to jesteście w domu. Warto również zabrać coś do notowania.

Książki
Tutaj zaczynają się schody. Podręczników do anatomii jest cała masa, więc wydawałoby się nie ma na co narzekać. Problemem jest jednak to, że żadna książka nie jest idealna i w każdej (tak, w Bochenku też) znajdą się błędy. Ogólnie polecaną przez Pana Profesora książką jest Grey z uwagi na liczne przypadki kliniczne oraz oczywiście legendarny Bochenek. Również asystenci na zajęciach polecają Bochenka. Jednak jego objętość może na samym początku bardzo odstraszać. Przeczytać te opasłe tomy to już wyczyn, a co dopiero je zapamiętać? Mamy również oczywiście szereg innych książek: Pituchowa, Woźniak, Narkiewicz. No i oczywiście Skawiny, które nie są jednak zbyt polecane.

No a ja, student niepokorny, uczyłam się właśnie głównie ze Skawin. Jeżeli ktoś lubi naukę z punktów, a nie ciągłego tekstu, to ta książka się u niego sprawdzi.  Część rzeczy doczytywałam w Bochenku, ale raczej nie na zasadzie budowania wiedzy, tylko jej pogłębiania. Grey zupełnie do mnie nie przemówił, a z pozostałymi książkami nie miałam do czynienia.



Jeszcze weselej robi się w drugim semestrze, kiedy jako ostatni dział wchodzi neuroanatomia. Tutaj dochodzą kolejne tytuły. Ja uczyłam się z Anatomii czynnościowej ośrodkowego układu nerwowego Gołąba.

Atlasy
Podobnie jak w przypadku książek, możemy przebierać godzinami w atlasach. Ja korzystałam głównie z Nettera, niestety nie sprawdził się on zupełnie do nauki czaszki i OUN-u. Ma on również osobny tom do tych rozdziałów, ale niestety dla mnie był on niezbyt trafiony. W drugim semestrze korzystałam więc głównie z atlasu Sobotty. Jak już wspomniałam, na zajęciach warto mieć atlas fotograficzny, bo dużo łatwiej jest wtedy porównać i nazwać wszystkie struktury. Nie zapominajcie też o internetowych atlasach 3D, które bardzo ułatwiają naukę i przestrzenne ułożenie wszystkich struktur.

Złote rady
Przede wszystkim najważniejsze to uczyć się anatomii w miarę systematycznie. Starajcie się chociaż przeczytać w książkach zagadnienia z sylabusa, przejrzyjcie ryciny w atlasie, żeby potem na zajęciach nie słyszeć jakiejś nazwy po raz pierwszy. Polecam też naukę od ogółu do szczegółu – najpierw duże struktury, później ich szczegóły i szczegóły szczegółów. Starajcie się też uczyć na logikę, wyobrażać jak budowa przekłada się na funkcję, a nie tylko kuć na pamięć nazwy struktur i ich topografię. Nie zapominajcie też o nauce po angielsku! W moim przypadku nie sprawdziło się również tworzenie notatek, czasem jednak robiłam jakieś wykresy, schematy i mapy myśli.

Jeżeli chodzi o wybór książek i atlasów, to każdy z Was trochę pobłądzi, ale w końcu znajdziecie te tytuły, które najbardziej Wam odpowiadają. Warto wybrać się do księgarni i po prostu poprzeglądać kilka rycin, przeczytać kilka zdań. No i oczywiście, wakacje przeznaczcie na odpoczynek, a nie zakuwanie Bochenka. Raz, że nie wypoczniecie, a dwa wpadniecie w panikę, że tego jest tak dużo. Spokojnie, ja na początku też byłam przekonana, ze to wszystko mnie przerośnie, a koniec końców, zdałam anatomię z zadowalającym wynikiem. I to bez nauki w wakacje!

Histologia

Na zajęcia
Jak na większości zajęć, fartuch! Do tego gładki zeszyt A4 80 kartek, ołówek i kredki. Szczególnie dużo w odcieniach różu i fioletu. Przyda się też zeszyt do robienia notatek z prelekcji.

Książki
Podręcznikiem panującym jest oczywiście Histologia  Sawickiego, a na początku semestru podczas ćwiczeń z komórki Seminaria z cytofizjologii Zabla. O ile z pierwszą książką się zaprzyjaźniłam, to druga spędzała mi sen z powiek, jednak warto się do niej przekonać, żeby dobrze zdawać kolokwia. 


Złote rady
Systematyczną naukę histologii wymuszają cotygodniowe wejściówki. Polecam się do nich przyłożyć, bo potem zdecydowanie łatwiej jest przygotować się do kolokwium czy egzaminu. Do tego warto robić notatki i ewentualnie modyfikować je w trakcie prelekcji, czy dopisywać informacje, których nie ma w książkach. No i choć czasem pod mikroskopem wydaje się, że widać tylko różową plamę w fioletowe ciapki, to starajcie się naprawdę ogarnąć co tam widzicie, dopytać asystenta, by potem nie mieć problemów na egzaminie praktycznym.

Angielski i łacina

Książki
Na angielskim korzystaliśmy z English for medical students and doctors Donesh – Jeżo, ale słyszałam, że być może będą jakieś zmiany, więc warto wstrzymać się do pierwszych zajęć. A na łacinie obowiązuje podręcznik Lingua latina medicinalis Anna Kołodziej, Stanisław Kołodziej.

To tyle, jeśli chodzi o rzeczy, w które moim zdaniem warto się zaopatrzyć na przedmioty, które trwały przez cały rok. Mam nadzieję, że pomogłam :). Jeżeli natomiast jesteście ciekawi jak wygląda nauka poszczególnych przedmiotów zapraszam Was na poprzednie wpisy :). 






poniedziałek, 10 lipca 2017

Poradnik na I rok


Pierwszy rok studiów jest zdecydowanie momentem przełomowym. Wyfrunięcie z rodzinnego gniazdka do zupełnie obcego miasta, nowi znajomi i uczelnia, która początkowo przypomina niekończący się labirynt korytarzy. Pomyślałam więc, że napiszę kilka postów dla osób, które od października rozpoczną swoją przygodę ze studiowaniem. Dzisiaj będzie dość ogólnikowo, choć na podstawie UMEDu, więc na poszczególnych uczelniach może to wyglądać nieco inaczej. W kolejnych postach skupię się na wyprawce na I rok lekarskiego.



środa, 5 lipca 2017

Podsumowanie I roku


W poniedziałek dostałam wyniki ostatniego egzaminu. Letnia sesja I roku zdana w pierwszym terminie i to ze średnią, która napawa mnie ogromną dumą. Przede mną jeszcze sierpniowe praktyki pielęgniarskie, których już nie mogę się doczekać. Postanowiłam jednak już teraz, na świeżo, napisać post z podsumowaniem pierwszego roku na medycynie.


sobota, 24 czerwca 2017

Bullet Journal się nie sprawdził

Na ubiegłorocznych wakacjach odkryłam coś takiego jak Bullet Journal i…przepadłam. Szybko kupiłam piękny zeszyt, kolorowe pisaki i całe multum naklejek. Przebierałam w tysiącach zdjęć z inspiracjami i taka byłam zafascynowana, że przysiadłam i chyba w przeciągu tygodnia rozrysowałam kalendarz na cały rok akademicki. Jak się jednak później okazało, wszystko na marne…

wtorek, 13 czerwca 2017

Jaki w końcu był ten drugi semestr?


Pamięta ktoś, jak kilka miesięcy temu byłam przerażona tym, jak ma wyglądać drugi semestr? Jak się okazało nie było tak strasznie, a przede mną została już „tylko” sesja. Chociaż anatomię mam już zdaną!


wtorek, 30 maja 2017

Jak zostać Honorowym Dawcą Krwi?


Ostatnio na Instagramie poruszyłam temat rejestracji jako potencjalny dawca szpiku i oddawania krwi. Pomyślałam, że w sumie warto byłoby napisać na ten temat coś więcej. Zacznę od krwiodawstwa, bo mam z tym tematem większe doświadczenie, a niedługo postaram się wrzucić kolejną część, tym razem o szpiku :).  Na początku chciałabym zaznaczyć, że pisząc oddawanie krwi mam na myśli oddawanie krwi pełnej. Można bowiem również oddawać jej składniki, ale żeby o tym pisać, muszę najpierw poszerzyć trochę swoją wiedzę, ale niewykluczone, że kiedyś i ten temat się tu pojawi.

Andrzej Mleczko, źródło krwiodawcy.org

środa, 24 maja 2017

Anatomia

Dziś o przedmiocie, który razem z histologią króluje na pierwszym roku większości uczelni medycznych. Na hasło zajęcia w prosektorium biol-chemom świecą się oczy, a oczekujący na pierwsze zajęcia świeżo przyjęci studenci drżą z emocji. Jeśli jesteście ciekawi, jak anatomia wygląda z mojej perspektywy – zapraszam do lektury.


piątek, 12 maja 2017

Jak odnaleźć się w rekrutacyjnej dżungli


Jeszcze kilka dni i skończy się gorący okres matur, a rozpocznie kolejny, równie, jeśli nie bardziej stresujący – czas rekrutacji. O ile na niektóre kierunki pojawiają się dwie, trzy listy i koniec, na lekarski i stomę rekrutacja potrafi trwać do połowy października. Trzeba więc przygotować się do tego zarówno od strony logistycznej, jak i nerwowej. Ale przy okazji nie zapominajcie, by cieszyć się najdłuższymi w życiu wakacjami : ). Przedstawiam Wam więc kilka, moim zdaniem uniwersalnych rad, choć jak wiadomo każda uczelnia rządzi się swoimi prawami i najważniejsze są opublikowane przez uniwersytety ustawy. No i pamiętajcie, że sporo różnic jest w rekrutacji na lekarski w ramach MON, ale o tym może innym razem.
No to zaczynamy!

środa, 3 maja 2017

Może być ciężko

Pamiętam, jakby to było wczoraj, jak przygotowywałam się do pierwszej sesji i nie bardzo wiedziałam czy uda mi się wyjść z Auli 1000 z tarczą. Raczej obstawiałam tę drugą wersję. Ale na szczęście udało się wszystko zdać i skończyć semestr z nie najgorszą średnią. A drugi semestr wrzucił tyle nowych zajęć i zaliczeń, że nawet nie wiem kiedy minął i w zasadzie przede mną dwa miesiące życia od jednego testu do kolejnego. Mój kalendarz zaczyna powoli pękać w szwach, więc nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła się martwić, że nie dam rady.

Ale tak poważnie, może być ciężko. Mam dużo egzaminów, a jeszcze więcej takich mniejszych zaliczeń. Mam nadzieję więc, że będziecie wyrozumiali, jeśli posty nie będą się tutaj pojawiały zbyt często. Na pewno niedługo napiszę coś o tym, jak ogarnąć rekrutację, a potem o dwóch kolejnych przedmiotach z tego semestru. Chwilowo nie mam też weny, więc jeśli chcecie, abym poruszyła jakiś konkretny temat - piszcie w komentarzach albo na mejla :).

Cieszę się, że miałam teraz trochę wolnego i udało mi się naładować trochę akumulatory. Mam nadzieję, że wystarczy tej energii na dwa najbliższe miesiące. Teraz tylko trzeba włączyć wysokie obroty i ciężko pracować, by móc cieszyć się wakacjami, bez ciążącego widma kampanii wrześniowej. A Wam jaka sesja się szykuje?


środa, 26 kwietnia 2017

Jak przetrwać maturalny maraton?


Minęły miesiące lenistwa i miesiące ciężkiej pracy, chciałoby się powiedzieć, że minęła zima i niedługo jako zwiastun nadchodzącego maturalnego armagedonu zakwitną kasztany, choć pogoda płata trochę figle w tym roku. Maj czeka już z szeroko otwartymi ramionami na przerażonych maturzystów. Nie ma co gdybać. Nadchodzący miesiąc będzie dla Was bardzo wymagający. Pół biedy mają jeszcze poprawkowicze, którzy mają do napisania 2 lub 3 arkusze, ale na nich ciąży zaś presja. Co mają powiedzieć świeżaki, przed którymi do rozwiązania  dużo więcej arkuszy i matury ustne. Pamiętam jak dwa lata temu, pod koniec maturalnego maratonu, jedyne o czym marzyłam to długi sen. Dzisiaj więc kilka moich rad jak przetrwać majowe potyczki :). 



środa, 19 kwietnia 2017

Błędy w przygotowaniu do matury


Do matury przystępowałam dwa razy. Dzielił je tylko rok, ale całkowicie zmieniło się moje podejście w przygotowaniu do tego, ważnego bądź co bądź, egzaminu. Wiem jakie błędy popełniłam, obserwuję też sporo studygramów, gdzie czasem widzę inne. Piszę więc ten post nie po to by kogokolwiek krytykować, ale by zwrócić uwagę na kilka, czasem błahych spraw, których zmiana, może moim zdaniem wpłynąć na efektywność Waszej nauki, a w konsekwencji wygranie maturalnej potyczki. I choć do matury wiele już nie zostało, myślę, że można te kwestie przełożyć na naukę w ogóle :).

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Różowa kredka w dłoń, czyli...

histologia!
Miałam dziś przedostatnie ćwiczenia z histologii, został mi tylko przegląd preparatów, pomyślałam więc, że już teraz napiszę Wam nieco więcej o tym przedmiocie, tak jak obiecywałam w podsumowaniu pierwszego semestru.

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Maturzysto! Nie panikuj!



Do matury został miesiąc, a na obserwowanych przeze mnie studygramach i wśród maturalnych znajomych widzę wszechogarniającą panikę, stres, utratę motywacji. Płacz i zgrzytanie zębów. No bo na pewno się nie uda, na pewno CKE znów coś wymyśli, nie dostanę się na studia, co mam wybrać jak się nie dostanę na „jedyny słuszny kierunek” itd.

wtorek, 21 marca 2017

Student medycyny to kujon i niewychowany ważniak!

Ze studentami medycyny jest trochę jak ze studentami prawa. Ktoś spotkał jednego przedstawiciela i swoje odczucia przelewa na całą grupę. Według tego co mówią znajomi, nie są to zdania zbyt pozytywne, więc potrafią wstydzić się (!!!) przyznać nowo poznanym osobom, co studiują. Zapraszam więc do przeczytania stereotypowych wizerunków studenta lekarskiego, wybrania tego, który uważasz za najbardziej odpowiedni dla tej grupy i oczywiście przeczytanie mojego komentarza. Tekst ten zawiera sporą dawkę ironii i nie jest wzorowany na prawdziwych osobach. Jest po prostu nieco przerysowanym zbiorem typów studentów medycyny stworzonym razem z kilkoma osobami, którym serdecznie dziękuję za pomoc. 

czwartek, 16 marca 2017

Drugi semestr…

przyszedł i jak na razie daje mi solidnie w kość. Czuję się jakby znów był październik i nie wiem czasem w co mam włożyć ręce. Ale powoli przyzwyczajam się do nowych przedmiotów i zaczynam łapać jak powinnam się ich uczyć. Mam też mocne postanowienie, by wygospodarować więcej czasu dla siebie i rozwijania swoich pasji. Mam nadzieję, że uda mi się ta sztuka. A post ten piszę w podróży, bo udało mi się rozszerzyć trochę weekend i wyrwać do domu.

Drugi semestr przyniósł takie nowości jak chemia medyczna, parazytologia z mykologią, socjologia, historia medycyny, a  później do tego zacnego grona dołączy jeszcze biostatystyka i prawo. Chciałabym od kwietnia wcisnąć gdzieś jeszcze powtórki do sesji, ale nie mam pojęcia jak tego dokonam. Jeśli więc znacie jakieś sposoby na rozciągnięcie doby – piszcie koniecznie!

Wrzucam ten post, choć wiele on nie wnosi, bo kilka osób chciało więcej postów o takim codziennym życiu studenta medycyny.  Jak widzicie, z boku może wydawać się, że to same nudy i nauka i rzeczywiście, czasem jest to głównie nauka, ale w końcu sama się w to wpakowałam. A poza tym ta nauka potrafi być pasjonująca. Jeśli natomiast dalej jesteście ciekawy i chcecie widzieć życie na lekarskim od kuchni, to zapraszam na instagrama @depozyt_mysli.

Zmykam pisać dalej posty i delektować się podróżą, a Wam życzę miłego weekendu.

czwartek, 9 marca 2017

Organizacja czasu na medycynie

Połączenie dużej ilości nauki, odpowiedniej ilości snu, przy jednoczesnym utrzymaniu relacji międzyludzkich, urasta czasem, przynajmniej tak mi się wydaje, to stanu niemożliwego do osiągnięcia. Nirvanka, o której każdy student marzy, a nikt nie może osiągnąć. Bo przecież studia medyczne to w końcu tylko nauka, przerywana nauką. Dziś wychodzę naprzeciw stwierdzeniu, że na medycynie nie ma się czasu na jedzenie, a co dopiero na związek, odwiedzenie rodziny, bo przecież ciężko wygospodarować nawet chwilę dla siebie samego.
Kluczem do pogodzenia tego wszystkiego jest dobra organizacja. Dziś więc o moich sposobach na połączenie tego wszystkiego i utrzymanie stanu względnej równowagi. Zapraszam!


wtorek, 28 lutego 2017

Naukowy przeskok


Wielu licealistów zastanawia się jaka jest różnica między nauką w szkole średniej, a nauką na studiach. Szczególnie tych medycznych, owianych legendami jakoby każdy student lekarskiego recytował Bochenka wyrwany do odpowiedzi w środku nocy. Czy jest to ogromny przeskok? Czy jednak jest to możliwe do ogarnięcia?


czwartek, 23 lutego 2017

Lekarski, wojskowo-lekarski czyli...



Wydziały łódzkiego UMEDu są dla kandydata na studia czasem niezłą zagadką. Tu jakiś wojskowy, tu lekarski. Czy cały woj-lek chodzi w mundurach? Co na woj-leku robią cywile? I czy jest się po tym wydziale „normalnym” lekarzem?
Kiedy po raz pierwszy się z tym zetknęłam, też wydawało mi się to nieźle zaplątane. By rozwiać więc wątpliwości, jak to z tymi wydziałami jest, zapraszam na mój dzisiejszy wpis!

poniedziałek, 13 lutego 2017

Pierwszy semestr już za mną!

Ufff… Pierwszy semestr i pierwsza sesja już za mną… Znaczy prawdopodobnie, bo nie wiem czy zdałam kolokwium semestralne z histologii i angielskiego, ale przynajmniej z tego drugiego powinno  być do przodu.  Nawet nie wiem kiedy minęły te cztery miesiące studiowania, ale chyba ilość zajęć i nauki sprzyja przeciekaniu czasu przez palce. Teraz tydzień "przerwy" (bo i tak czeka mnie nauka) na regenerację przed drugim, wydaje się cięższym, semestrem. A czego uczyłam się w pierwszym?

czwartek, 9 lutego 2017

Q&A #2


Pojawiło się ostatnio sporo pytań do Q&A, więc postanowiłam na nie dzisiaj odpowiedzieć. Bez zbędnych wstępów zapraszam do czytania: 

1. Masz fajnych ludzi na studiach/w grupie?
Najlepszych! Trafiła mi się bardzo fajna grupa Robaczków :*

2. Co myślisz o wojnie pomiędzy wojlekiem i lekiem?
Ale jakiej wojnie? Nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, by studenci Wydziału Lekarskiego jakoś się wywyższali. Nie spotkałam się też z odmiennym traktowaniem przez wykładowców, więc wydaje mi się, że to raczej legendarny konflikt, o którym ktoś, gdzieś słyszał, ale nikt w sumie jakoś nie doświadczył.

3. Gdyby nie Łódź to dokąd byś poszła? I dlaczego zdecydowałaś się na Łódź? Czy brałaś pod uwagę inne miasta przy rekrutacji ?
Wybrałam Łódź ze względów osobistych. Gdyby nie one, pewnie studiowałabym w Lublinie, lub Rzeszowie. Choć Łodzi też pewnie bym nie wykluczyła, bo polubiłam tę uczelnię rok temu, gdy studiowałam chwilę dietetykę. Podania złożyłam natomiast jeszcze do Katowic, Kielc i Białegostoku. Czemu aż tyle? Tak niestety wygląda rekrutacja na lekarski i nieprzewidywalne progi, więc bezpieczniej złożyć w więcej miejsc.

4. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Czytać książki, tak w ramach odmiany od czytania książek :P.

5.Ile miałaś procent po pierwszej maturze, a ile po drugiej? 
Na pierwszej maturze miałam 75% z chemii i 78% z biologii, a po poprawce odpowiednio 80% i 87%.

6. Jak daleko masz od miejsca, w którym studiujesz do domu ? 
Około 450 km. Pociągiem, przy sensownym połączeniu jedynie 7 godzin.

7.Czy mieszkasz w akademiku, czy wynajmujesz mieszkanie sama/z kimś?
Wynajmuję pokój w mieszkaniu z trzema innymi, zupełnie przypadkowymi osobami. W akademiku mieszkałam rok temu i to nie dla mnie.

8.Co najbardziej podoba ci się w dotychczasowym studiowaniu medycyny ?
Bardzo trudne pytanie. Może nieco egoistycznie to zabrzmi, ale satysfakcja, że mogę studiować to, co zawsze chciałam.

9. Dlaczego Vibi już nie bloguje? Ma instagrama?
Nie wiem właśnie, dlaczego Vibi zarzuciła blogowanie i porzuciła mnie na tym blogowym łez padole. Możecie jej zrobić spam w komentarzach, żeby powróciła: Vibi bloguje. A IG nie ma.

10. O jakiej specjalizacji myślisz? Wiem, ze jeszcze nie miałaś zajęć klinicznych :P
W poprzednim q&a napisałam, że to pediatra. Po 3 miesiącach studiowania, odmieniło mi się na ginekologię, więc za kolejne 3 będę pewnie chirurgiem naczyniowym… Zdecydowanie za wcześnie, by się określić :).

11. Czy planujesz swoja przyszłość w Polsce czy za granicą?
Zdecydowanie w Polsce.

12. Jaki kraj chciałabyś odwiedzić? Hiszpanię po raz drugi i Norwegię po raz pierwszy.

13. Który przedmiot jest na razie według Ciebie najtrudniejszy na studiach? 
Chyba anatomia. A jej trudność polega na ilości materiału do zapamiętania. I ile bym się nie uczyła, to zawsze jest coś czego nie wiem. Ale to szalenie interesujący przedmiot. 

14. Jakie masz plany na wakacje?
Nie mieć poprawek. A tak zupełnie serio, to miesiąc wakacji zajmą mi praktyki, a reszta… wyjdzie w praniu.

15. Jaki miałabyś plan B, gdybyś nie dostała się, lub odpuściła medycynę?
Planem B na ten rok była stomatologia i pielęgniarstwo. Choć teraz myślę, że gdyby nie medycyna, to wolałabym pójść na jakiś zupełnie niemedyczny kierunek np. dziennikarstwo. Albo mogłabym organizować śluby. Serio, serio.

16. Na którym roku jest Twój chłopak i jaką specjalizację planuje?

Jest na drugim roku, a powiedział, że nie wie co chce zjeść dziś na kolację, a co dopiero mówić o specjalizacji.

Pojawiły się też pytania o studiowanie w ramach limitu MON. Ja jestem na woj-leku cywilnym, więc nie czuję się odpowiednią osobą, by o tym pisać. Jedyne co mogę, to opisać rekrutację, bo przez nią przechodziłam, ale myślę, że wszystko jest dokładnie wytłumaczone na stronie WSOWL, więc jeśli ktoś jest zainteresowany tym kierunkiem, to właśnie tam odsyłam :).

Dziękuję za wszystkie pytania :). Oczywiście, jeśli ktoś jeszcze jakieś ma to śmiało! 

Jutro mam ostatnie zaliczenie (trzymajcie kciuki), jest więc nadzieja, że napiszę trochę postów w wolnym czasie i będzie się tutaj pojawiało trochę więcej wpisów :). Dajcie znać o czym chcielibyście przeczytać. 

niedziela, 29 stycznia 2017

Rzecz o maturalnym dole

Gdy sięgnę w odmęty mojej pamięci, jestem sobie w stanie bardzo dokładnie przypomnieć moje maturalne dołki. A, że do matury podchodziłam dwukrotnie, to i dwukrotnie je przeżywałam, choć oczywiście w nieco odmienny sposób. Miały one jednak jedną wspólną cechę: działy się w zimie.


Nie wiem, czy pora roku związana z permanentnym niemal brakiem słońca ma na to wpływ. Czy może fakt, że huczne i radosne studniówki, przypominają maturzystom, że zbliża się ich nieuchronny koniec? W każdym razie zimowe maturalne dołki są i pewnie dotykają wielu. 

Mój pierwszy nastąpił na przełomie 2014 i 2015 roku, kiedy odebrałam wynik próbnej matury z chemii, osiągając jakże zawrotny wynik 30%. Byłam przekonana, że w maju nie napiszę wiele lepiej i mogę pożegnać się z marzeniami o medycynie. Tak źle nie było, bo do maja sporo udało mi się wypracować, jednak nie na tyle by udało się dostać na studia. Faktem jest, że ten dołek przeżywało mi się w miarę dobrze. Po pierwsze, wokół siebie miałam innych maturzystów, którzy też walczyli o studia i swoje marzenia, więc miałam z kim ponarzekać. A po drugie były to pierwsze miesiące związki z M., więc motylki w brzuchu i latające wokół jednorożce, trochę przesłaniały obraz maturalnej nędzy i rozpaczy. Byłam w tym okresie jednak niesamowicie zmęczona. Do godziny 14 siedziałam w szkole, po południu udzielałam korepetycji. Wracałam do domu około 19 i siadałam do nauki. Dodając do tego presję, jaką sama na siebie nakładałam, że musi się udać, zamiast podejść do tego z dystansem, pracowałam na swoją porażkę. 

Drugie podejście do matury, wiązało się jednak z większym dołem. Takim nie przymierzając, rozmiarów Rowu Mariańskiego. Cały ten rok (w domyśle chodzi o rok szkolny - mój gap year) był raczej słaby pod względem kondycji mojej psychiki. Ale ponownie, w okresie zimy, a dokładniej w styczniu, dopadł mnie taki typowy maturalny dołek. Kompletnie spadła mi motywacja, nie mogłam już patrzeć na książki, zbiory, arkusze, układy okresowe, znów arkusze... Moje życie kręciło się wokół matury, a do tego dookoła brakowało ludzi. Wszyscy bliscy mi znajomi byli na studiach, dodatkowo w gorącym okresie sesji. A ponadto, nie każdy był w stanie zrozumieć, dlaczego tak przeżywam maturę i całe to dostawanie się na studia. Nie miałam więc już z kim ponarzekać, a bycie męczybułą w krótkim czasie zaczyna wkurzać Wasze otoczenie. Na ratunek przyszedł M., który kazał mi przez tydzień nie zaglądać do książek. Oj nie było łatwo! Ciągle miałam poczucie, że przez ten tydzień mogę zrobić bardzo dużo, a się obijam. Ale wiecie co? To pomogło. Mózg odpoczął, mogłam więc ze świeżą energią przystąpić do rozwiązywania kolejnych zadanek i wkuwania po stokroć tego samego materiału. Wystarczyło zrobić sobie maturalny detoks. 

Mamy właśnie teraz taki ponury czas. Noc trwa dłużej niż dzień, nauczyciele naglą z nauką, a motywacja spada. Do tego dochodzi presja - czy to bliskich, czy nasza wewnętrzna. I mamy gotowy dołek, który jedynie nas ogranicza. Drogi Maturzysto - wyluzuj! I mówi to jedna z najmniej wyluzowanych osób we Wszechświecie. Jeżeli już nie możesz patrzeć na książki, zrób sobie kilka dni wolnego. Spotkaj się ze znajomi, nadrób seriale, wyjedź w Bieszczady. Gwarantuję, że wrócisz do nauki z nową energią, a przede wszystkim z otwartym umysłem. Matura to nie koniec świata i jak nie w tym roku to w kolejnym (mnie też wkurzało takie gadanie innych, ale ja przez to przeszłam to mogę xd). Martwisz się, że nie zdążysz z materiałem? Do maja jest jeszcze mnóstwo czasu, zepniesz gluteal muscles i osiągniesz swój cel. Ciężka praca i na pewno się uda. A zamartwianie się, chodzenie przybitym i zniechęconym, bez wiary w siebie i swój sukces, ani na milimetr Cię do niego nie przybliża. Dasz radę, a jeśli nie masz się komu wygadać, możesz mnie: depozyt_mysli@op.pl

piątek, 13 stycznia 2017

Sesja is coming...

Nie bardzo mogę uwierzyć, że właśnie dobiega końca mój pierwszy semestr na medycynie i już niedługo zaczną się pierwsze semestralne zaliczenia i egzaminy. A dokładnie pamiętam, jak rok temu siedziałam załamana nad książkami do biologii i chemii, że na pewno nie poprawię tej nieszczęsnej matury. Styczeń to chyba dla wszystkich maturzystów jakiś taki nieco depresyjny okres, bo studniówki biją na alarm, że zostało właśnie tylko sto dni, do tego, co by nie mówić, ważnego egzaminu. Także drodzy maturzyści, nie poddawajcie się, bo gra jest warta świeczki.


I choć oczywiście, że czasem psioczę na te studia, że dużo nauki, a czasu mało. Że większy to czasem greater, a czasem major. Że długie zajęcia. Że daleko. I choć już nawet żartuję, że dzięki semestralce z anatomii pożegnam się z tymi studiami po pierwszym semestrze, to chyba nigdy nie czułam się tak dobrze, mimo zmęczenia, a czasem już zniechęcenia.

Sama sesja nieco mnie przeraża. Mam niby tylko dwa egzaminy, ale do tego dochodzą zaliczenia semestralne z języków, anatomii i histologii i nagle robi się tego sporo. Wszystko mamy jednak całkiem sensownie rozłożone, no a w końcu od czegoś są też drugie terminy.
Mam więc nadzieje, że wystarczy mi energii do końca sesji, czego również Wam życzę. Jakieś rady na przetrwanie tego okresu?



Dziś tak krótko, nieco pamiętnikowo. Dajcie znać czy chcecie więcej takich postów :)

sobota, 7 stycznia 2017

Studiowanie położnictwa - wywiad

Przychodzę do Was dzisiaj z wywiadem z Dominiką, moją koleżanką z liceum. Obecnie jest ona studentką drugiego roku położnictwa w Szczecinie. Postanowiłam jej zadać kilka pytań, które może choć trochę przybliżą Wam ten kierunek studiów. To mój pierwszy raz, więc wybaczcie  rażący z tego wpisu nie profesjonalizm.