niedziela, 29 stycznia 2017

Rzecz o maturalnym dole

Gdy sięgnę w odmęty mojej pamięci, jestem sobie w stanie bardzo dokładnie przypomnieć moje maturalne dołki. A, że do matury podchodziłam dwukrotnie, to i dwukrotnie je przeżywałam, choć oczywiście w nieco odmienny sposób. Miały one jednak jedną wspólną cechę: działy się w zimie.


Nie wiem, czy pora roku związana z permanentnym niemal brakiem słońca ma na to wpływ. Czy może fakt, że huczne i radosne studniówki, przypominają maturzystom, że zbliża się ich nieuchronny koniec? W każdym razie zimowe maturalne dołki są i pewnie dotykają wielu. 

Mój pierwszy nastąpił na przełomie 2014 i 2015 roku, kiedy odebrałam wynik próbnej matury z chemii, osiągając jakże zawrotny wynik 30%. Byłam przekonana, że w maju nie napiszę wiele lepiej i mogę pożegnać się z marzeniami o medycynie. Tak źle nie było, bo do maja sporo udało mi się wypracować, jednak nie na tyle by udało się dostać na studia. Faktem jest, że ten dołek przeżywało mi się w miarę dobrze. Po pierwsze, wokół siebie miałam innych maturzystów, którzy też walczyli o studia i swoje marzenia, więc miałam z kim ponarzekać. A po drugie były to pierwsze miesiące związki z M., więc motylki w brzuchu i latające wokół jednorożce, trochę przesłaniały obraz maturalnej nędzy i rozpaczy. Byłam w tym okresie jednak niesamowicie zmęczona. Do godziny 14 siedziałam w szkole, po południu udzielałam korepetycji. Wracałam do domu około 19 i siadałam do nauki. Dodając do tego presję, jaką sama na siebie nakładałam, że musi się udać, zamiast podejść do tego z dystansem, pracowałam na swoją porażkę. 

Drugie podejście do matury, wiązało się jednak z większym dołem. Takim nie przymierzając, rozmiarów Rowu Mariańskiego. Cały ten rok (w domyśle chodzi o rok szkolny - mój gap year) był raczej słaby pod względem kondycji mojej psychiki. Ale ponownie, w okresie zimy, a dokładniej w styczniu, dopadł mnie taki typowy maturalny dołek. Kompletnie spadła mi motywacja, nie mogłam już patrzeć na książki, zbiory, arkusze, układy okresowe, znów arkusze... Moje życie kręciło się wokół matury, a do tego dookoła brakowało ludzi. Wszyscy bliscy mi znajomi byli na studiach, dodatkowo w gorącym okresie sesji. A ponadto, nie każdy był w stanie zrozumieć, dlaczego tak przeżywam maturę i całe to dostawanie się na studia. Nie miałam więc już z kim ponarzekać, a bycie męczybułą w krótkim czasie zaczyna wkurzać Wasze otoczenie. Na ratunek przyszedł M., który kazał mi przez tydzień nie zaglądać do książek. Oj nie było łatwo! Ciągle miałam poczucie, że przez ten tydzień mogę zrobić bardzo dużo, a się obijam. Ale wiecie co? To pomogło. Mózg odpoczął, mogłam więc ze świeżą energią przystąpić do rozwiązywania kolejnych zadanek i wkuwania po stokroć tego samego materiału. Wystarczyło zrobić sobie maturalny detoks. 

Mamy właśnie teraz taki ponury czas. Noc trwa dłużej niż dzień, nauczyciele naglą z nauką, a motywacja spada. Do tego dochodzi presja - czy to bliskich, czy nasza wewnętrzna. I mamy gotowy dołek, który jedynie nas ogranicza. Drogi Maturzysto - wyluzuj! I mówi to jedna z najmniej wyluzowanych osób we Wszechświecie. Jeżeli już nie możesz patrzeć na książki, zrób sobie kilka dni wolnego. Spotkaj się ze znajomi, nadrób seriale, wyjedź w Bieszczady. Gwarantuję, że wrócisz do nauki z nową energią, a przede wszystkim z otwartym umysłem. Matura to nie koniec świata i jak nie w tym roku to w kolejnym (mnie też wkurzało takie gadanie innych, ale ja przez to przeszłam to mogę xd). Martwisz się, że nie zdążysz z materiałem? Do maja jest jeszcze mnóstwo czasu, zepniesz gluteal muscles i osiągniesz swój cel. Ciężka praca i na pewno się uda. A zamartwianie się, chodzenie przybitym i zniechęconym, bez wiary w siebie i swój sukces, ani na milimetr Cię do niego nie przybliża. Dasz radę, a jeśli nie masz się komu wygadać, możesz mnie: depozyt_mysli@op.pl

4 komentarze:

  1. Hej, pytania do q&a:
    1. O jakiej specjalizacji myslisz? Wiem, ze jeszcze nie mialas zajec klinicznych :P
    2. Czy planujesz swoja przyszłość w Polsce czy za granica?
    3. Jaki kraj chciałabyś odwiedzic?
    4. Ktory przedmiot jest narazie według Cienie najtrudniejszy na studiach?
    5. Jakie masz plany na wakacje?
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  2. dlaczego vibi juz nie bloguje? ma instagrama?

    OdpowiedzUsuń
  3. q&a:
    1. Ile miałaś procent po pierwszej maturze, a ile po drugiej (bio+chem)?
    2. Czy brałaś pod uwagę inne miasta niż Łódż przy rekrutacji ?
    3. Jak daleko masz od miejsca, w którym studiujesz do domu ?
    4. Czy mieszkasz w akademiku, czy wynajmujesz mieszkanie sama/z kimś?
    5. Co najbardziej podoba ci się w dotychczasowym studiowaniu medycyny ?

    OdpowiedzUsuń
  4. 1. masz fajnych ludzi na studiach/w grupie?
    2. co myslisz o wojnie pomiedzy wojlekiem i lekiem? uwazam, ze nie powinna miec miejsca zwlaszcza, ze niewiele sie roznia, a tworzy ja lek zeby pokazac ze sa lepsi (a wcalen ie sa, bo medycyna to medycyna, lekarzem jest sie takim samym)
    3. gdyby nie łódź to dokad bys poszla? i dlaczego zdecydowalas sie na lodz?
    4. w ktorej jestes grupie? (numer)
    5. co lubisz robie w wolnym czasie?
    6. jaka specjalizacja jest zainteresowany Twoj chlopak i na ktorym jest roku?
    7. poopowiadaj troche o monie bo na pewno duzo wiesz :) (jak jest, godziny pracy, chodzeniew mundurze, mieszkanie w koszarach, rekrutacja)
    8. masz przyjaciolke czy raczej kolezanki?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze, także te z konstruktywną krytyką. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu :).

Komentarze obraźliwe będą usuwane.