wtorek, 28 lutego 2017

Naukowy przeskok


Wielu licealistów zastanawia się jaka jest różnica między nauką w szkole średniej, a nauką na studiach. Szczególnie tych medycznych, owianych legendami jakoby każdy student lekarskiego recytował Bochenka wyrwany do odpowiedzi w środku nocy. Czy jest to ogromny przeskok? Czy jednak jest to możliwe do ogarnięcia?




Spróbuję odwołać się do liczby stron, żebyście łatwiej mogli sobie to wyobrazić. Wszystkie trzy części podręcznika do biologii z NE mają ich 1208. Podczas gdy podręcznik do histologii, którego nie przymierzając trzeba nauczyć się w całości, liczy ich sobie 723.  Biologię realizujecie przez trzy lata, a my histologię przez rok. A to tylko jeden przedmiot. Do tego dochodzi anatomia i cała masa innych przedmiotów. Brzmi więc trochę strasznie nie?

I rzeczywiście, na początku jest dość strasznie. Nauka na studiach diametralnie różni się od tej w liceum. Zazwyczaj uczycie się tematu, który będzie na zajęciach, a nie tematy wstecz. Kolokwia obejmują czasem całkiem spore partie materiału, a sesję niektórzy porównują do matury. 

W październiku, po kilku pierwszych dniach spędzonych na uczelni, nie wiedziałam w co mam ręce włożyć. Ani jak się uczyć tego wszystkiego. Czy lepiej robić notatki, fiszki, powtarzać na głos, robić mapy myśli, a może wkuwać na pamięć. Próbowałam różnych pomysłów, a z czasem mój mózg po prostu przyzwyczaił się do przyswajania większych partii materiału, w znacznie krótszym czasie. Teraz sama czasem nie dowierzam, że przeczytałam coś dwa razy i większość została mi w głowie. Choć nad niektórymi przedmiotami i tak trzeba solidnie przysiąść, by wtłoczyć sobie  wiedzę do głowy. Jest to jednak jak najbardziej możliwe, ale trzeba pamiętać o chociaż minimalnej systematyczności. No i nic tak nie działa jak presja czasu. Widmo nadciągającego maratonu zaliczeń skutecznie motywuje do pracy. Zaliczycie w pierwszym terminie – macie z głowy. Zabawa z poprawkami jest zazwyczaj problematyczna, więc warto porządnie przygotowywać się na pierwsze terminy. Ale oczywiście wszystko z umiarem! Na lekarskim mimo ogromu nauki, jest też czas na poleniuchowanie, związek i zabawę. Wszystko to kwestia systematyczności, samodyscypliny i dobrej organizacji, o której już niedługo będzie post.


Tymczasem, drodzy maturzyści – jeżeli narzekacie na ilość materiału do matury i startujecie na lekarski – będzie tylko gorzej :P. Tym optymistycznym akcentem życzę Wam miłego i pracowitego wtorku! A sama uciekam na 12 godzin na uczelni. 

2 komentarze:

  1. Fajny post, dobrze przeczytać że kwestia samodyscypliny i systematyczności a nie powinno być tak źle:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze, także te z konstruktywną krytyką. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu :).

Komentarze obraźliwe będą usuwane.