poniedziałek, 13 lutego 2017

Pierwszy semestr już za mną!

Ufff… Pierwszy semestr i pierwsza sesja już za mną… Znaczy prawdopodobnie, bo nie wiem czy zdałam kolokwium semestralne z histologii i angielskiego, ale przynajmniej z tego drugiego powinno  być do przodu.  Nawet nie wiem kiedy minęły te cztery miesiące studiowania, ale chyba ilość zajęć i nauki sprzyja przeciekaniu czasu przez palce. Teraz tydzień "przerwy" (bo i tak czeka mnie nauka) na regenerację przed drugim, wydaje się cięższym, semestrem. A czego uczyłam się w pierwszym?



Oczywiście królowała anatomia i histologia, ale po pierwsze te przedmioty trwają dwa semestry, a po drugie są na tyle interesujące i ciekawe dla przyszłych studentów lekarskiego, że poświęcę im chyba oddzielne posty, a dziś skupię się na przedmiotach które już skończyłam.

Na początek biofizyka, czyli postrach wszystkich biol-chemów, którzy przygodę z fizyką skończyli tak jak ja, w pierwszej klasie liceum. Nieco problematyczny jest czasem brak nawet podstaw rozszerzonej fizyki, bez których czasem ciężko zrozumieć niektóre zagadnienia. Ale jest to do przejścia i u mnie w grupie nie było z tym większych problemów. Z biofizyki odbywają się wykłady i ćwiczenia, i ja skupię się dziś na tych drugich. Mieliśmy 10 ćwiczeń z trzech bloków: mechanika, optyka i elektryka. Na pierwszych ćwiczeniach z bloku odbywała się wejściówka z podstawowych pojęć, a na ostatnich kolokwium, które obejmowało materiał z wszystkich trzech wykonywanych doświadczeń. Warunkiem dopuszczenia do egzaminu było zaliczenie wszystkich ćwiczeń i zeszytu, który był sprawdzany na ostatnich ćwiczeniach. Zajęcia odbywały się na placu Hallera. Na zajęcia należy zaopatrzyć się w fartuch i zeszyt A4 w kratkę, gdzie przed każdymi ćwiczeniami należy przygotować sprawozdanie teoretyczne, a gdzie następnie wkleja się sprawozdanie z części praktycznej. Doświadczenia wykonuje się w 3-4 osobowych grupkach. Moim zdaniem dobrze, by jedna osoba w grupie miała laptopa z Exelem, bo wtedy dużo łatwiej i sprawniej można zrobić niektóre obliczenia i wykresy. Po prawidłowym wykonaniu ćwiczenia i sprawozdania, otrzymujecie podpis prowadzącego. Przedmiot zakończył się egzaminem, na który obowiązywał również materiał z wykładów. Jeśli się trochę nad tym posiedziało, uważam, że można było zdać bez problemu.

Drugim przedmiotem, który już zakończyłam jest biologia medyczna. Zajęcia w formie ćwiczeń również odbywały się na placu Hallera. Mieliśmy 10 spotkań[K1] , obowiązkowy jest biały fartuch, czysty zeszyt i ołówek. Tematyka zajęć obejmuje zarówno genetykę, jak i ekologię i pomiary antropometryczne. Dla mnie niektóre bardzo interesujące, szczególnie, że trafiłam na prowadzącą, która według mnie prowadziła bardzo ciekawe te zajęcia. Na ostatnich ćwiczeniach pisaliśmy kolokwium semestralne, którego zaliczenie jest warunkiem przystąpienia do egzaminu (przy odpowiedniej średniej była możliwość zerówki). I tu ponownie, jeśli trochę się posiedzi, powinno się go raczej bezproblemowo zdać.

Mieliśmy też dużo dodatkowych przedmiotów, z których odbywały się zazwyczaj 3 bądź 4 zajęcia. U mnie w kolejności był to wstęp do profesjonalizmu lekarskiego i akademickiego,  na którym rozmawialiśmy o tym, czym powinien cechować się profesjonalny lekarz, jak rozwiązywać konflikty itd. Zajęcia odbywały się w CKD, zaliczenie polegało na napisaniu krótkiej pracy.  Później na miejsce profesjonalizmu weszła informatyka – spokojnie wiedza z liceum wystarczy, by to ogarnąć. Zajęcia na Hallera, zaliczenie na ostatnich zajęciach, z tego co ćwiczyliście wcześniej. Były też wycieczki na Aleksandrowską na zajęcia z psychologii medycznej, a że lubię te tematykę to z zainteresowaniem słuchałam, na ostatnich zajęciach test zaliczeniowy. No i topografia, również na placu Hallera, moim zdaniem najbardziej przydatny przedmiot z tych wszystkich dodatkowych. Nawet jeśli jak ja, jesteście zupełnie zieleni z geografii, spokojnie sobie poradzicie, bo prowadzący przekazuję wiedzę w bardzo przystępny sposób. Na każdych zajęciach odbywało się zaliczenie z przeprowadzonych ćwiczeń, a na ostatnich zaliczenie przy mapie ze znaków topograficznych. No i oczywiście jak na każdych chyba studiach szkolenie BHP. Miałam również angielski, łacinę i WF, ale te przedmioty trwają dłużej, więc opiszę je po semestrze letnim. No może bez tego WF-u :P.

Tak więc wyglądał mój pierwszy semestr na lekarskim. Jestem bardzo zadowolona i dumna z siebie, że przez ten czas miałam tylko jedną poprawkę, a przy tym byłam w stanie się nawet wyspać i zrobić coś pozanaukowego. W drugim semestrze czeka mnie starcie z chemią i parazytologią oraz mnóstwem innych drobniejszych przedmiotów. Mam nadzieję, że pójdzie równie dobrze jak teraz.  A Wy jak wspominacie swój pierwszy semestr studiów?





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za pozostawione komentarze, także te z konstruktywną krytyką. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu :).

Komentarze obraźliwe będą usuwane.