wtorek, 21 marca 2017

Student medycyny to kujon i niewychowany ważniak!

Ze studentami medycyny jest trochę jak ze studentami prawa. Ktoś spotkał jednego przedstawiciela i swoje odczucia przelewa na całą grupę. Według tego co mówią znajomi, nie są to zdania zbyt pozytywne, więc potrafią wstydzić się (!!!) przyznać nowo poznanym osobom, co studiują. Zapraszam więc do przeczytania stereotypowych wizerunków studenta lekarskiego, wybrania tego, który uważasz za najbardziej odpowiedni dla tej grupy i oczywiście przeczytanie mojego komentarza. Tekst ten zawiera sporą dawkę ironii i nie jest wzorowany na prawdziwych osobach. Jest po prostu nieco przerysowanym zbiorem typów studentów medycyny stworzonym razem z kilkoma osobami, którym serdecznie dziękuję za pomoc. 


A.      Kujon – wiecznie z nosem w książkach. Jego całym życiem jest nauka. Nie śpi, bo na medycynie takie zjawisko jak sen nie ma prawa bytu. Nie je, bo szkoda na to marnować czas. Nie wychodzi ze znajomymi, prawie nie ma już kontaktu z rodziną, bo tylko się uczy. Czasem więcej mówi o nauce, niż faktycznie zakuwa, ale to już inna sprawa. Często podkreśla, że nie umie na kolokwium nic, a potem dostaje 5.  (Ja też mówiłam przed każdym zaliczeniem, że nie zdam, ale przegrałam zakład i już nie mogę :P)
B.      Ważniak – inne kierunki nie mają prawa bytu. Studentki pielęgniarstwa traktuje z góry, a przyszli farmaceuci to oczywiście ci, którzy na lekarski się nie dostali. Klękajcie narody – idzie elita! A kierunki inne niż medyczne? To jest dopiero powód do kpin i patrzenia z góry. Zarządzanie, psychologia, filologia… Kto to widział. Tylko medycyna. Reszta to plebs.
C.      Superbohater – obiekt zazdrości i uosobienie spełnienia marzeń sporej części maturzystów klas biologiczno-chemicznych. Ma idealne wszystko. Od zakreślaczy, po wzorowe notatki.  Od świetnych ocen po bogate życie towarzyskie. Wiedzę przyswaja w mgnieniu oka. Nie wie o co tyle szumu z tą medycyną, przecież jemu wystarczy godzinka przed kolosem i cała wiedza pięknie ułożona w głowie.
D.      Maruda – oh jak na tych studiach ciężko… Miało być spełnienie marzeń, życie jak w Chirurgach, a tu gorzkie rozczarowanie. Tyle nauki, zaliczeń, godzin ćwiczeń najczęściej zupełnie teoretycznych i zupełnie niezwiązanych pozornie z medycyną od dr Housa.. Wredni profesorowie, jeszcze wredniej zadane na egzaminie pytania. Chcesz tu poświęcić całe swoje życie nauce, zdobyć Nobla, a tu każą ciężko pracować i tylko rzucają kłody pod nogi. Ma na odpoczynek czas, ale tego nie przyzna, bo nie wypada. W końcu student medycyny tylko się uczy i narzeka. Narzekanie to integralna część bycia studentem medycyny! 
E.       Zwykły student. Uczy się sporo, ale ma czas na coś poza tym. Uważa, że kierunek jaki studiuje jest jak każdy inny. Trochę ponarzeka, że nauki dużo i nie da rady, ale koniec końców wychodzi na prostą.  Nikt w grupie nowo poznanych osób nie traktuje go jak odmieńca.

No to teraz szczerze? Jak postrzegasz studentów medycyny? Masz ich za gburowatych kujonów bez życia, wredne i snobistyczne dzieci z bogatych lekarskich rodzin? A może prawda jest zupełnie inna?
Bo w większości studenci medycyny to zwykli ludzie. Kochamy , a czasem nie możemy znieść tych studiów.   Fakt, dużo się uczymy, ale mamy też czas na życie osobiste. Trochę narzekamy, ale czy na jakimkolwiek kierunku 100% studentów jest zadowolonych z tego jak wyglądają ich studia? Czemu, więc tak łatwo zaszufladkować człowieka? Jest studentem medycyny – na pewno nie ma życia. Jest studentem prawa – na pewno wspomni o tym w każdym zdaniu. Jest na filologii polskiej – będzie bezrobotnym. I choć niektóre z opisanych przeze mnie zachowań mają w sobie ziarnko prawdy, to większość tych postaw to zasłyszane opinie, które w zasadzie nie znajdują odbicia w rzeczywistości.  Prawda jest taka, że na każdym kierunku znajdzie się buc, który nie szanuje innych. Gdzieś znajdzie się kujon, który nie wychyli nosa spoza książek, albo maruda, który nigdy nie będzie zadowolony, choćbyś mu nieba przychylił. A wraz z dostaniem się na lekarski, magicznie nie zmienia się w człowieku charakter. Byłeś uczynny, sympatyczny i radosny? Nagle nie staniesz się chamem i egoistycznym prostakiem, bo studiujesz medynę. Fakt, niektórym tytuł studenta lekarskiego może uderzyć nieco do głowy, ale są to wydaje mi się pojedyncze przypadki, które prędzej czy później zostaną boleśnie sprowadzone na Ziemię.

Może więc następnym razem warto zastanowić się przed włożeniem nowopoznanego człowieka do szufladki. Czy to student medycyny, prawa, wyznawca innej religii, czy wartości.  Bo warto zastanowić się nad słowami każdy, zawsze, nigdy nikt…


8 komentarzy:

  1. Błagam pomóż :) kończę zaraz dietetyke na gumedzie. ciągle myślę o medycynie (maturę zdawałam w 2014). Myslisz, że nie jest jeszcze za późno? Że dam radę w roku po takiej przerwie przygotować się do matury? We wrześniu złożyłam nawet deklarację, ale nie dałam rady się wziąć do nauki do matury, bo całą motywację pochłonęła dietetyka. Nie wiem co robić. Maturę zdałam na 70 i 72%

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :) Dobrze rozumiem, że chciałabyś maturę pisać za rok? Jeśli tak to rok to mnóstwo czasu i na pewno dasz radę! Ja w sumie z niewiele wyższych wyników w rok poprawiłam je na tyle, by się dostać, więc ciężka praca i na pewno się uda. A na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno :*

      Usuń
  2. dziękuję! Jakoś tak mam, że potrzebuje dużo motywacji i dobrych słów, mam nadzieje, że w tym roku się zmobilizuje :) :* wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że każdy z nas jest mieszanką opisanych typów, choć u każdego inny przeważa. Nie czarujmy się - ani z nas ideały "zwykłego studenta", ani też oczywiście nie stereotypowi zarozumialcy ;). Ja szczerze mówiąc częściej spotykam się z ciepłym przyjęciem wiadomości, że jestem na lekarskim, ludzie raczej przypisują mi wtedy (choć zazwyczaj na wyrost) pozytywne cechy - pracowitość, inteligencję, empatię. A jak ktoś krzywo patrzy i wytyka mi zarozumiałość, cóż, wtedy najpierw się wkurzam, a potem zastanawiam, czy nie ma w tym choć odrobinki prawdy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również uważam, że w większości osób jest mieszanka tych wszystkich opisów. Wszystko zależy od sytuacji. Nie ma co jednak szufladkować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie można kogoś jednoznacznie przypisać do danego typu osoby. Każdy się czymś różni. Wiadomo, u każdego z nas jakaś cecha jest dominującą, ale nie oznacza to, że taki "superbohater" z opisu powyżej nie może się wywyższać i patrzeć na innych z góry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że tak. Ten post to duże uogólnienie i wyolbrzymienie. Chciałam tylko pokazać z jakimi stereotypami się spotkałam i pokazać, że nie warto wrzucać wszystkich do jednego worka.

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze, także te z konstruktywną krytyką. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu :).

Komentarze obraźliwe będą usuwane.