środa, 19 kwietnia 2017

Błędy w przygotowaniu do matury


Do matury przystępowałam dwa razy. Dzielił je tylko rok, ale całkowicie zmieniło się moje podejście w przygotowaniu do tego, ważnego bądź co bądź, egzaminu. Wiem jakie błędy popełniłam, obserwuję też sporo studygramów, gdzie czasem widzę inne. Piszę więc ten post nie po to by kogokolwiek krytykować, ale by zwrócić uwagę na kilka, czasem błahych spraw, których zmiana, może moim zdaniem wpłynąć na efektywność Waszej nauki, a w konsekwencji wygranie maturalnej potyczki. I choć do matury wiele już nie zostało, myślę, że można te kwestie przełożyć na naukę w ogóle :).




Pierwsze co przychodzi mi na myśl, jeśli mowa o nauce w ogóle, a nie tylko tej do matury, to nauka przy dystraktorach, czyli rozpraszaczach. Toczą się spory, czy istnieje w ogóle coś takiego jak podzielność uwagi, ale tak zupełnie na chłopski rozum, uważacie, że nauczycie się dokładnie cyklu rozwojowego mszaków jednocześnie oglądając serial? A nawet jeśli, to czy ta nauka nie zajmie Wam dużo więcej czasu? Sama często się rozpraszam, głównie telefonem, ale i na to są sposoby, czyli specjalne aplikacje, albo po prostu odrobina silnej woli. Wydaje mi się, że warto całą swoją koncentrację przełożyć na naukę, a sprawdzenie fejsa, instagrama, czy serial nam nie uciekną. Dodatkowo w nauce razem z rozpraszaczami tkwi jeszcze jedna pułapka. Wydaje się nam, że poświęciliśmy siedzeniu nad książkami dużo więcej czasu, podczas gdy rzeczywistość jest nieco odmienna. Nie popieram też nauki przy jednoczesnym piciu alkoholu.

Kolejnym błędem jest nauka po łebkach. Jeśli z jakiegoś działu pytania na maturze pojawiają się rzadko, przyszli maturzyści mają w zwyczaju te tematy w ogóle pomijać. Jakież jest później zaskoczenie w maju, kiedy okazuje się, że jednak warto byłoby poświęcić jeden dzień na przeczytanie czegoś z ewolucjonizmu, czy z podstawowej książki do chemii. Wiem, że to czasem kwestia jednego bądź dwóch punktów, ale  ten jeden punkt może zaważyć na tym, na jaki kierunek studiów się dostaniecie. Drugą pułapką jest to, że uczymy się pilnie działów, które sprawiają nam przyjemność i przychodzą z łatwością, podczas gdy te problematyczne odsuwamy na bok. A to trzeba właśnie odwrotnie! Trzeba klepać tematy, które są naszymi słabymi punktami do znudzenia, do perfekcyjnego opanowania.

Równie ważne jest nasze nastawienie. Wywierając na siebie presję i stresując się każdym niepowodzeniem, tylko pogarszamy sytuację. Zostały Ci trzy miesiące do matury, a wyniki arkuszy Cię nie zadawalają? To nie powód by się poddawać. Trzeba po prostu jeszcze ciężej pracować.
A skoro już o arkuszach mowa? Przerobiłeś je wszystkie? Kluczem do dobrego zdania matury jest po prostu wprawa w robieniu zadań maturalnych. Setek, jeśli nie tysięcy. Wydaje Ci się, że masz jakiś dział opanowany perfekcyjnie, bo przerobiłeś zadania z jednego zbioru? Gwarantuję, że istnieje jeszcze mnóstwo innych typów zadań, które w maju mogą Cię pokonać. Nie marudzimy więc, tylko drukujemy i klepiemy arkusze maturalne, zadania ze zbiorów, których jest tysiące i znów arkusze maturalne. O tym jak je rozwiązywać, by wstrzelić się w klucz pisałam już wcześniej w postach Arkusze maturalne z chemii - jak je rozwiązywać? i Wiedza tajemna - jak rozwiązywać arkusze maturalne z biologii.


Nie ma się co oszukiwać, żeby dobrze zdać maturę trzeba ciężko pracować. Mam nadzieję, że nie popełniacie tych błędów i w maju rozwalicie te arkusze. A może nie uważacie wymienionych przeze mnie przykładów za błędy? Może zupełnie inne kwestie stoją za maturalną porażką? Zapraszam do dyskusji. 

8 komentarzy:

  1. Mi zawsze korepetytorka mówiła, żebym nie uczyła się w bałaganie.. Żebym zawsze miała w miarę porządek w pokoju i pościelone łóżko. Dodatkowo radziła, abym nie uczyła się w piżamie tylko chociażby w dresie. Może to wydawać się głupie, ale w sumie działało na psychikę. Dzięki temu miałam więcej energii podczas rozwiązywania zadań maturalnych czy nauki oraz nie zasypiałam nad książkami. Dobrym sposobem jest też prowadzenie zeszytu, w którym zapisuje się poprawne odpowiedzi do zadań ze zbiorów czy arkuszy, w których popełniło się błąd. Zawsze potem można do tego wrócić i utrwalać sobie informacje, które trudno nam zapamiętać. Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś. Dla mnie nawet rozpraszająca jest muzyka podczas nauki. Lubię za to uczyć się poprzez skojarzenia lub grę słów. Przykładowo: Nigdy nie umiałam zapamiętać, które z zasad azotowych są purynami, a które pirymidynami. Potem wpadłam na pomysł, że dzieci są czyste czyli po angielsku pure, a co robią dzieci??? GAGA czyli adenina i guanina, a pozostałe to pirymidyny. xd Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym porządkiem to też trochę zależy od osoby. Mi kiedyś np. nie przeszkadzał bałagan w pokoju, a teraz jednak bardziej mnie to rozprasza. Co do muzyki, to mi zawsze w rozwiązywaniu zadań matematycznych pomagał Bach, Mozart i Chopin :D. A taki zeszyt również prowadziłam, a zapomniałam o nim wspomnieć :P. Dziękuję bardzo za komentarz, a skojarzenie super :)

      Usuń
  2. Ja maturę zdawałam jedenaście lat temu i przyznam, że był to już ten nowy system, o wiele prostszy od starego, do którego podchodziła moja przyjaciółka. Kiedyś nie było tekstów do analizy np. z języka polskiego, a wypracowanie pisało się z tego, co się wiedziało o lekturach - niewiedza kończyła się oblaniem egzaminu. Dziś jest chyba ciut łatwiej, można się opierać na tekstach podanych w egzaminie. Niemniej to zawsze jest wielki test naszych umiejętności, do którego w pierwszej kolejności trzeba podejść ze spokojem - nadmierny stres nic nie pomoże :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się! Spokój rzecz podstawowa :)

      Usuń
  3. Dawno już nie napisałam żadnego komentarza, ale tym razem życie mnie zmusza :D Jestem przed trzecią poprawą biologii i chemii, w stresie który odbija się dosłownie na wszystkim co robię i czuję, dzisiaj mam ogromny kryzys i moment zwątpienia, przypadkiem trafiłam na Twojego bloga, a ten post był dla mnie niesamowitym kopniakiem i czymś, co będę sobie powtarzać chyba przez wszystkie dni do samej matury. I chyba po prostu napiszę: dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! Bardzo miło mi czytać takie słowa <3. Nie stresuj się, bo to w niczym nie pomoże :). Trzymam kciuki - rozwalisz tę maturę!

      Usuń
  4. Ahoj!
    Najlepiej zrobić sobie teorie do lutego, a później cisnąć arkusze, zbiory i wszystko. A przynajmniej tak mi się wydaje i planuje taką strategię wziąć na przyszły rok, gdy będę podchodził do matury.
    Jednocześnie ciekawią mnie arkusze... czy jeśli zrobiłaś już wszystkie to później robisz je jeszcze raz? Czy już nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahoj!
      Myślę, że to całkiem niezła strategia, choć wiadomo u każdego sprawdzi się co innego :).
      Arkuszy jest masa, więc w maturalnej klasie raczej nie zdarzyło mi się, by jeden arkusz rozwiązywać więcej niż jeden raz. Jednak podczas gap year siłą rzeczy klepałam je od początku.

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze, także te z konstruktywną krytyką. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu :).

Komentarze obraźliwe będą usuwane.