środa, 24 maja 2017

Anatomia

Dziś o przedmiocie, który razem z histologią króluje na pierwszym roku większości uczelni medycznych. Na hasło zajęcia w prosektorium biol-chemom świecą się oczy, a oczekujący na pierwsze zajęcia świeżo przyjęci studenci drżą z emocji. Jeśli jesteście ciekawi, jak anatomia wygląda z mojej perspektywy – zapraszam do lektury.



Anatomia to najprościej rzecz ujmując nauka o tym jak zbudowany jest człowiek. O ile na histologii poznawaliśmy tę budowę pod mikroskopem, tutaj mamy do czynienia z "grubszymi" rzeczami. 
Pierwszą styczność z anatomią miałam w trakcie studiowania dietetyki. Wtedy jednak zajęcia były czysto teoretyczne, a wymagana wiedza była może 1/100 tego, jaka wymagana jest teraz. Wiedziałam jednak już jak wygląda prosektorium i z niecierpliwością czekałam na te zajęcia. Co bowiem bardziej może utwierdzić w przekonaniu, że w końcu jesteś na tym wymarzonym kierunku, niż założenie białego fartucha i przejście przez zamknięte dla zwykłego przechodnia drzwi prosektorium.
Chyba do końca życia pamiętać będę nasze pierwsze zajęcia i próby wymyślenia odpowiedzi na fundamentalne pytanie – co to jest kość? I tak samo długo pamiętać będę ścianę, z jaką spotkałam się przy pierwszych próbach nauki tego przedmiotu. Budowa naszego ciała od zawsze mnie fascynowała, sądziłam więc, że wiedza będzie mi bez problemu wchodzić do głowy. Jednak jest to tak obszerna dziedzina, że trzeba dobrych kilku tygodni by zwyczajnie nauczyć się uczyć. Później bywa lepiej, albo gorzej, jak w przypadku OUN, który naprawdę wydawał się nie do ogarnięcia, a teraz już nawet coś rozumiem.

W Łodzi anatomii uczymy się topograficznie. Mamy następujące po sobie bloki: klatka piersiowa, kończyny, brzuch z miednicą, a w drugim semestrze głowa i szyja, a na koniec ośrodkowy układ nerwowy. Na sali jednocześnie zajęcia mają cztery grupy i po każdym bloku następuje zmiana asystenta. Nie można więc narzekać, że trafiliśmy źle na cały rok, choć na asystentów z anatomii nie narzekam. Po każdym bloku odbywa się również kolokwium praktyczno– teoretyczne i w Łodzi, chyba jako na jednej z nielicznych uczelni, nie mamy szpilek. Pod koniec semestrów odbywa się też zbiorcze zaliczenie teoretyczne z całego półrocza. Spora część roku niestety oblewa, ale oczywiście przysługują nam regulaminowe terminy poprawkowe. Razem z poprawą semestralki, poprawia się również ewentualne wcześniejsze porażki z kolokwiów praktyczno-teoretycznych. Jest to moim zdaniem świetne rozwiązanie, bo nawet gdy powinie nam się noga na jakimś dziale, można ruszyć do przodu, a nie od razu robić sobie zaległości poprawiając poprzedni dział. 
Na koniec czekają egzaminy: praktyczny i teoretyczny.

Jeżeli chodzi natomiast o formę zajęć to dwa razy w tygodniu odbywają się wykłady i ćwiczenia. Na ćwiczeniach obowiązkowy jest fartuch i warto zaopatrzyć się w swoje rękawiczki. Zajęcia trwają 2h 15min, czyli całkiem sporo, a ich przebieg zależy w dużej mierze od asystenta. Zazwyczaj najpierw jest część teoretyczna, a potem przystępujemy do oglądania preparatów. I tutaj przydaje się by mieć na grupę choć jeden atlas. Nauka tylko z jednej książki to raczej rzecz awykonalna. Znalezienie jednej wersji czasem też. Ale jest oczywiście nieśmiertelny Bochenek, Gray, Woźniak, Gołąb i oczywiście niepolecana przez Zakład Skawina. W atlasach też można przebierać bez końca. Najważniejsze to znaleźć to, co nam najbardziej odpowiada i w najbardziej przystępny sposób tłumaczy budowę i położenie danego elementu. Potem można szukać w innych źródłach. Ale czy prawdziwy jest pogląd, że żeby zdawać anatomię trzeba dosłownie cytować Bochenka? Moim zdaniem nie.

Czy polubiłam się z anatomią? I tak, i nie. Mamy taki love–hate relationship. Z jednej strony ten przedmiot jest fascynujący, a możliwość poznania i zobaczenia tych wszystkich części naszego organizmu była niesamowita. Z drugiej strony jest to taka trochę syzyfowa praca. Ile bym się tego nie uczyła, jak bardzo bym się nie przykładała i tak okaże się, że czegoś nie wiem, albo zwyczajnie nie pamiętam. Nauka anatomii to głównie spędzanie czasu z nosem w książkach i atlasach, a potem próba odnalezienia tego na zajęciach. Inaczej się chyba nie da. I tak, moim zdaniem jest to trudny przedmiot. Nie da się tego wykuć na pamięć, wiele rzeczy trzeba sobie jakoś logicznie poukładać i zwyczajnie włożyć w to dużo pracy.

Wiele osób obawia się też, że nie podoła zajęciom w prosektorium. Nie są one wbrew pozorom takie straszne. Nikt na pierwszych zajęciach nie rzuci Was na głęboką wodę i nie każe zrobić sekcji. A widok i zapach oczywiście do przyjemnych nie należy, ale z czasem chyba się na to uodporniłam. Z resztą bez zobaczenia tego wszystkiego „na żywo” chyba nigdy nie zrozumiałabym położenia niektórych struktur, dlatego bardzo szanuję osoby, które zdecydowały się oddać swoje ciało na cele naukowe.


Anatomia pewnie może zasłużyć na tytuł królowej medycyny. Przynajmniej na pierwszym roku. I jest to nauka niezwykle fascynująca, ale też niezwykle wymagająca i ucząca pokory. Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania – piszcie śmiało. 

8 komentarzy:

  1. Preparujecie sami, czy oglądacie tylko gotowe preparaty ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądamy gotowe, a przynajmniej mojej grupie nie zdażyło się preparować.

      Usuń
  2. dlaczego właściwie wybrałaś kierunek wojskowo-lekarski a nie zwykły lekarski?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba największym argumentem był fakt, że rok wyżej studiuje mój chłopak i zwyczajnie jest mi łatwiej ogarnąć wiele rzeczy mając jego rady i materiały. Bardziej do mnie przemawia też rozkład przedmiotów i dobre opinie panujące o atmosferze na tym wydziale (nie żeby na lekleku miało być jakoś źle :))

      Usuń
  3. Jak wygląda dostępność podręczników w bibliotece umedu? Podobno niektóre ksera podręczników można kupić w punkcie ksero na 8 sierpnia, wiesz coś na ten temat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są, na 6 sierpnia 😝. W bibliotece też można się załapać, np. Bochenki były dostępne cały rok i też sporo książek jest online.

      Usuń
    2. Dziękuję za tak szybka odpowiedź. Bochenki akurat już mam od rodziny. Zastanawiam się nad zakupem Graya, Skawiny i seminariów z cytofizjologii???? Nie wiem czy na te pozycje załapię się w bibliotece, w październiku dopiero otrzymam legitymację.

      Usuń
    3. Seminaria z cytofizjo na pewno się przydadzą na początek. Ja korzystałam ze Skawin, a Gray do mnie nie przemówił, ale wiadomo każdemu będzie pasować coś innego.

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze, także te z konstruktywną krytyką. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu :).

Komentarze obraźliwe będą usuwane.