piątek, 12 maja 2017

Jak odnaleźć się w rekrutacyjnej dżungli


Jeszcze kilka dni i skończy się gorący okres matur, a rozpocznie kolejny, równie, jeśli nie bardziej stresujący – czas rekrutacji. O ile na niektóre kierunki pojawiają się dwie, trzy listy i koniec, na lekarski i stomę rekrutacja potrafi trwać do połowy października. Trzeba więc przygotować się do tego zarówno od strony logistycznej, jak i nerwowej. Ale przy okazji nie zapominajcie, by cieszyć się najdłuższymi w życiu wakacjami : ). Przedstawiam Wam więc kilka, moim zdaniem uniwersalnych rad, choć jak wiadomo każda uczelnia rządzi się swoimi prawami i najważniejsze są opublikowane przez uniwersytety ustawy. No i pamiętajcie, że sporo różnic jest w rekrutacji na lekarski w ramach MON, ale o tym może innym razem.
No to zaczynamy!



Przede wszystkim zaczynamy od naszego planu na życie i zakładamy wszystkie możliwe scenariusze. Co, gdy powinie nam się noga? Zostajemy na gap year, czy wypieramy kierunek B. Dobrze takie rzeczy przemyśleć zawczasu, by być przygotowanym na każdą ewentualność.

Kiedy mamy już wybrany plan, warto stworzyć sobie tabelkę, gdzie zapiszemy wszystkie uczelnie na które się wybieramy wraz z terminarzem rekrutacji, wymaganymi przedmiotami i wysokością opłaty rekrutacyjnej. Po co szukać jakiegoś terminu na stronie uczelni trzy razy, skoro można otworzyć sobie jeden plik, gdzie mamy wszystko. 
 Pamiętajcie – używanie Google nie boli. Każda uczelnia posiada zakładkę Rekrutacja, a w niej pojawiają się konkretne i potwierdzone informacje. Poza tym, jeżeli wybieracie się na studia to chyba jesteście w stanie coś takiego ogarnąć, a czasem się trochę załamuję, że ktoś pisze np. na forum maturalnym, jakie przedmioty wymagane są na daną uczelnię… Poza tym do Waszej dyspozycji jest też masa blogów, które są poświęcone typowo rekrutacji na studia medyczne i możecie tam też znaleźć mnóstwo informacji.

Pilnujcie terminów! Są one nieprzekraczalne i raczej nikogo nie będzie interesowało, że założyliście konto dzień później. Jeżeli chodzi o opłaty – jeżeli to możliwe, wstrzymajcie się z nimi do wyników. Są to po przeliczeniu jednak dość spore kwoty, więc lepiej te pieniądze w razie totalnego niepowodzenia przeznaczyć na coś innego. Starajcie się też systematycznie kompletować dokumenty, bo na ich dostarczenie zwykle nie ma zbyt wiele czasu. Czasem uczelnia jest też oddalona o kilkaset kilometrów od domu i nie będzie możliwości powrotu po jakiś papierek, o którym zapomnieliście, Wiele z Was wyjeżdża też na wakacje do pracy, sprawdźcie więc czy dokumenty musicie dostarczyć osobiście, a jeśli nie to jakie upoważnienia są wymagane.

Nie panikujcie, jeśli prognozy progów nie są Wam przychylne. Prognozy mogą się mylić! Według nich ja np. miałam dostać się jedynie na stomę w Zabrzu, a później okazało się, że dostałam się wszędzie, gdzie się rekrutowałam. Warto założyć też konta na uczelniach, gdzie są najniższe progi, nawet jeśli nie jest to miasto Waszych marzeń. Chyba jednak lepiej studiować wymarzony kierunek w niewymarzonym mieście, niż go nie studiować. A zawsze można próbować się przenieść.

Obserwujcie spokojnie spadki progów i jeżeli gdzieś się dostaniecie, a do wymarzonego miasta brakuje kilku punktów – złóżcie dokumenty tam gdzie Was zakwalifikowali. Nie ryzykujcie, progi bywają nieprzewidywalne, przez sierpniowe przerwy na niektórych uczelniach potrafią całkowicie się zatrzymać, więc nie ma sensu dokładać sobie dodatkowych nerwów. Dokumenty zawsze można wybrać i uczelnię zmienić, choć wiadomo jest z tym trochę zachodu chociażby przez fakt niemałych do pokonania odległości.

A czym kierować się przy wyborze uczelni? Każdy powie Wam co innego. Jedni sugerują wybór najbardziej prestiżowej uczelni, inni tej najbardziej prostudenckiej. Basia powie Ci, żeby wyjechać jak najdalej od rodziców, a Kasia, żeby wybrać uczelnię możliwie najbliżej domu. Jedni chcą iść do jednego miasta razem z przyjaciółmi i partnerem, inni wybiorą samotne podbijanie naukowego świata. Ale tak na prawdę - to jest Wasz wybór i to Wy macie być zadowoleni. Jedni potrzebują być w domu co tydzień, innym rozłąka z rodziną na kilka miesięcy nie kojarzy się z niczym przykrym. Każdy jest inni, więc tak jak mam nadzieję kierunek studiów wybieracie taki jaki sami chcecie, tak też zróbcie z miastem i uczelnią. 

I na koniec. Nie blokujcie miejsc! Na niektórych uczelniach nie są wymagane oryginały świadectw, więc sporo osób, kiedy dostaje się do kolejnego miasta, z poprzedniego nie wybiera dokumentów. Tym samym w zasadzie do rozpoczęcia zajęć zajmuje to miejsce. I uwierzcie takich osób są setki. Rekrutacji na studia brakuje dużo do ideału, więc nie dokładajmy sobie jeszcze nawzajem. Jestem zdania, że uczelnie po prostu powinny wymagać oryginałów i to rozwiązałoby problem, ale skoro tak nie jest to naprawdę czasem wystarczy kliknąć rezygnuję  na koncie rekrutacyjnym. Raz, że przyspieszy to rekrutację, a dwa oszczędzi innym trochę nerwów. 


Mam nadzieję, że matury idą Wam świetnie i już niedługo spotkamy się na jednej uczelni. Trzymam za Was kciuki! A jeżeli macie jeszcze jakieś pytania odnośnie rekrutacji – piszcie śmiało :). Polecam Wam też post u Vibi : O REKRUTACJI NA MEDYCYNĘ, CZYLI WITAMY W CYRKU.

2 komentarze:

  1. Przydatne informacje dla maturzystów. Ja już po studiach ale pamiętam jakie to były emocje. Dostanę się czy nie :D. Piękny czas :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawione komentarze, także te z konstruktywną krytyką. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu :).

Komentarze obraźliwe będą usuwane.