wtorek, 13 czerwca 2017

Jaki w końcu był ten drugi semestr?


Pamięta ktoś, jak kilka miesięcy temu byłam przerażona tym, jak ma wyglądać drugi semestr? Jak się okazało nie było tak strasznie, a przede mną została już „tylko” sesja. Chociaż anatomię mam już zdaną!



W drugim semestrze oczywiście dalej kontynuowaliśmy anatomię i histologię, ale o tych przedmiotach możecie przeczytać osobne posty. Podobnie jest z angielskim, on jednak trwa przez dwa lata. Nowością była natomiast parazytologia i chemia medyczna.

Biologia medyczna – parazytologia i mykologia, bo tak dokładnie nazywał się ten przedmiot obejmowała ćwiczenia i kończyła się zaliczeniem zarówno praktycznym jak i teoretycznym. Parazytologia brzmi jak nauka o jakiejś innej cywilizacji, a to przedmiot o naszych kochanych pasożytach. Każdy biol-chem na pewno kojarzy cykl rozwojowy tasiemca. Przedmiot obejmuje także tematykę grzybów – zarówno tych potencjalnie chorobotwórczych, jak i tych leczniczych. Na zajęcia trzeba przynieść fartuch i czysty zeszyt, by ponownie móc się artystycznie spełnić. Zajęcia rozpoczynają się wejściówką i aby być dopuszczonym do egzaminu trzeba zaliczyć ich odpowiednią ilość, ale znakomitej większości udaje się to bez problemu. Samego materiału też uczyło mi się w miarę przyjemnie, choć rozumiem, że ktoś może nie podzielać mojego zainteresowania tym przedmiotem :P.

Drugim większym przedmiotem tego semestru była chemia medyczna. Obejmowała  seminaria, na których prezentowaliśmy opracowane przez nas tematy i ćwiczenia, na których wykonywaliśmy doświadczenia jak np. chromatografia, czy analiza kationów i anionów. Ćwiczenia również rozpoczynały się wejściówkami. Po wykonaniu doświadczeń należało sporządzić sprawozdanie i razem z wcześniej przygotowaną częścią teoretyczną oddać do zaliczenia. Zaliczenie wszystkich wejściówek i sprawozdań umożliwia przystąpienie do egzaminu, który przede mną już w przyszłym tygodniu. Wiem, że o ten przedmiot martwią się osoby, które albo z chemią są na bakier, albo na maturze jej nie zdawały (tak, w Łodzi jest możliwość dostania się na medycynę po mat-fizie). Nie ma się czym przejmować. Fakt, pewnie trzeba będzie przysiąść w takim wypadku nad tym trochę dłużej, ale przecież wielu przedmiotów na studiach, trzeba nauczyć się od zera. Ludzie bez fizyki dają sobie radę z biofizyką, ludzie bez chemii z liceum też poradzą sobie z chemią medyczną.

Drugi semestr dostarczył też szereg bardziej humanistycznych atrakcji pod postacią historii medycyny i socjologii. Był też kapitalny wstęp do prawa medycznego. Serdecznie polecam Wam te wykłady i szkoda, że jest ich tak niewiele. Zakończyła się również nasza przygoda z łaciną. Ale żeby nie było tylko tak humanistycznie, to w piątkowe wieczory miałam przyjemność liczyć medianę i odchylenie standardowe na biostatystyce.


Miało być tak strasznie, a w efekcie wcale tak nie było, choć nie ukrywam ten semestr był chyba bardziej wymagający od poprzedniego. No i sama sesja jest też dużo trudniejsza, ale mam nadzieję, że krok po kroczku wszystko uda się zaliczyć. Jeśli macie jakieś pytania odnośnie drugiego semestru, piszcie śmiało J

3 komentarze:

  1. Przede mną jeszcze ten etap życia. Trzymam za Ciebie kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mieliście może na pierwszym roku pierwszą pomoc z elementami pielęgniarstwa? Zastanawiam się co jeszcze może mnie czekać od przyszłego roku, a myślę, że warto byłoby to przećwiczyć na lepszym sprzęcie niż w szkole średniej i przygotować się jakoś do praktyk. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na woj-leku w tym roku nie było takiego przedmiotu niestety :(

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze, także te z konstruktywną krytyką. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu :).

Komentarze obraźliwe będą usuwane.