czwartek, 13 lipca 2017

Niezbędnik na I rok lekarskiego na woj-leku – część I


Pomoc osób z wyższych lat jest na studiach nieoceniona. Ponieważ pierwszy rok już za mną i sama zdobyłam wiele informacji , postanowiłam się  podzielić nimi z Wami, przyszłymi studentami medycyny, tworząc niezbędnik na I rok lekarskiego na Wydziale Wojskowo – Lekarskim w Łodzi. No to zaczynamy!

Aby posty nie były zbyt długie, postanowiłam podzielić ten temat na dwie części. Dzisiaj skupię się na przedmiotach, które trwały cały rok. 

Królowa pierwszego roku – Anatomia

Na zajęcia
Na zajęcia w prosektorium obowiązkowo fartuch - nie musi być typowo anatomiczny, czyli wiązany od tyłu (dla zapominalskich coś znajdzie się w salach). Przyda się też kilka par rękawiczek jednorazowych.  Warto również umówić się z grupą i mieć na ćwiczeniach kilka atlasów i podręczników. Jeśli ktoś ma atlas fotograficzny, to jesteście w domu. Warto również zabrać coś do notowania.

Książki
Tutaj zaczynają się schody. Podręczników do anatomii jest cała masa, więc wydawałoby się nie ma na co narzekać. Problemem jest jednak to, że żadna książka nie jest idealna i w każdej (tak, w Bochenku też) znajdą się błędy. Ogólnie polecaną przez Pana Profesora książką jest Grey z uwagi na liczne przypadki kliniczne oraz oczywiście legendarny Bochenek. Również asystenci na zajęciach polecają Bochenka. Jednak jego objętość może na samym początku bardzo odstraszać. Przeczytać te opasłe tomy to już wyczyn, a co dopiero je zapamiętać? Mamy również oczywiście szereg innych książek: Pituchowa, Woźniak, Narkiewicz. No i oczywiście Skawiny, które nie są jednak zbyt polecane.

No a ja, student niepokorny, uczyłam się właśnie głównie ze Skawin. Jeżeli ktoś lubi naukę z punktów, a nie ciągłego tekstu, to ta książka się u niego sprawdzi.  Część rzeczy doczytywałam w Bochenku, ale raczej nie na zasadzie budowania wiedzy, tylko jej pogłębiania. Grey zupełnie do mnie nie przemówił, a z pozostałymi książkami nie miałam do czynienia.



Jeszcze weselej robi się w drugim semestrze, kiedy jako ostatni dział wchodzi neuroanatomia. Tutaj dochodzą kolejne tytuły. Ja uczyłam się z Anatomii czynnościowej ośrodkowego układu nerwowego Gołąba.

Atlasy
Podobnie jak w przypadku książek, możemy przebierać godzinami w atlasach. Ja korzystałam głównie z Nettera, niestety nie sprawdził się on zupełnie do nauki czaszki i OUN-u. Ma on również osobny tom do tych rozdziałów, ale niestety dla mnie był on niezbyt trafiony. W drugim semestrze korzystałam więc głównie z atlasu Sobotty. Jak już wspomniałam, na zajęciach warto mieć atlas fotograficzny, bo dużo łatwiej jest wtedy porównać i nazwać wszystkie struktury. Nie zapominajcie też o internetowych atlasach 3D, które bardzo ułatwiają naukę i przestrzenne ułożenie wszystkich struktur.

Złote rady
Przede wszystkim najważniejsze to uczyć się anatomii w miarę systematycznie. Starajcie się chociaż przeczytać w książkach zagadnienia z sylabusa, przejrzyjcie ryciny w atlasie, żeby potem na zajęciach nie słyszeć jakiejś nazwy po raz pierwszy. Polecam też naukę od ogółu do szczegółu – najpierw duże struktury, później ich szczegóły i szczegóły szczegółów. Starajcie się też uczyć na logikę, wyobrażać jak budowa przekłada się na funkcję, a nie tylko kuć na pamięć nazwy struktur i ich topografię. Nie zapominajcie też o nauce po angielsku! W moim przypadku nie sprawdziło się również tworzenie notatek, czasem jednak robiłam jakieś wykresy, schematy i mapy myśli.

Jeżeli chodzi o wybór książek i atlasów, to każdy z Was trochę pobłądzi, ale w końcu znajdziecie te tytuły, które najbardziej Wam odpowiadają. Warto wybrać się do księgarni i po prostu poprzeglądać kilka rycin, przeczytać kilka zdań. No i oczywiście, wakacje przeznaczcie na odpoczynek, a nie zakuwanie Bochenka. Raz, że nie wypoczniecie, a dwa wpadniecie w panikę, że tego jest tak dużo. Spokojnie, ja na początku też byłam przekonana, ze to wszystko mnie przerośnie, a koniec końców, zdałam anatomię z zadowalającym wynikiem. I to bez nauki w wakacje!

Histologia

Na zajęcia
Jak na większości zajęć, fartuch! Do tego gładki zeszyt A4 80 kartek, ołówek i kredki. Szczególnie dużo w odcieniach różu i fioletu. Przyda się też zeszyt do robienia notatek z prelekcji.

Książki
Podręcznikiem panującym jest oczywiście Histologia  Sawickiego, a na początku semestru podczas ćwiczeń z komórki Seminaria z cytofizjologii Zabla. O ile z pierwszą książką się zaprzyjaźniłam, to druga spędzała mi sen z powiek, jednak warto się do niej przekonać, żeby dobrze zdawać kolokwia. 


Złote rady
Systematyczną naukę histologii wymuszają cotygodniowe wejściówki. Polecam się do nich przyłożyć, bo potem zdecydowanie łatwiej jest przygotować się do kolokwium czy egzaminu. Do tego warto robić notatki i ewentualnie modyfikować je w trakcie prelekcji, czy dopisywać informacje, których nie ma w książkach. No i choć czasem pod mikroskopem wydaje się, że widać tylko różową plamę w fioletowe ciapki, to starajcie się naprawdę ogarnąć co tam widzicie, dopytać asystenta, by potem nie mieć problemów na egzaminie praktycznym.

Angielski i łacina

Książki
Na angielskim korzystaliśmy z English for medical students and doctors Donesh – Jeżo, ale słyszałam, że być może będą jakieś zmiany, więc warto wstrzymać się do pierwszych zajęć. A na łacinie obowiązuje podręcznik Lingua latina medicinalis Anna Kołodziej, Stanisław Kołodziej.

To tyle, jeśli chodzi o rzeczy, w które moim zdaniem warto się zaopatrzyć na przedmioty, które trwały przez cały rok. Mam nadzieję, że pomogłam :). Jeżeli natomiast jesteście ciekawi jak wygląda nauka poszczególnych przedmiotów zapraszam Was na poprzednie wpisy :). 






12 komentarzy:

  1. Droga Alicjo! Być może przypominasz sobie jak bodajże w październiku pod jednym z twoich postów pisałam, że znalazłam się w identycznej sytuacji jak kiedyś ty- nie poszła mi matura, nigdzie na lekarski się nie dostałam i poszłam na gap year, aby nie rezygnować z medycyny przez jedną porażkę. Po tym najcięższym jak dotąd dla mnie roku, w końcu mogę powiedzieć że zwyciężyłam- dostałam się na stacjonarny lekarski i to z pierwszej listy tam gdzie chciałam (ŚUM Zabrze). Poprawiłam biologię z 65% na 82% a chemię z 57% na 95%! Chciałabym ci podziękować za twój blog, swoją historię którą na nim pokazałaś, która była dla mnie motywacją, twoje rady odnośnie nauki podczas gap year, które bardzo mi pomogły. Cieszę się, że mogę już w końcu zapomnieć o maturze i studiować to co naprawdę chciałam. Mam nadzieje tylko, że ten pierwszy rok nie będzie taki straszny jak inni mówią i jakoś mu podołam :) Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam serdecznie:)



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje!!! Pierwszy rok nie jest wcale taki straszny, jak mówią te wszystkie legendy. Trzymam za Ciebie kciuki :). I dziękuję za bardzo miłe słowa :*.

      Usuń
  2. Medycyna nie jest ciężka, jak ktoś chce się uczyć i ma do tego predyspozycje. Jeżeli jednak wybrało się takie studia, bo dobra praca, to dziękuję bardzo i współczuję. Tego typu kierunki powinno się wybierać z pasją. Jeżeli chodzi o anatomię to rzeczywiście systematyczność to podstawa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polemizowałabym, czy nie jest ciężka. Jednak ogrom materiału jaki trzeba przyswoić wymaga wiele pracy 😉

      Usuń
  3. czy wszystkie te książki trzeba zakupić czy istnieje możliwość żeby je wypożyczyć? oraz czy można odnieść ten post do zwykłego lekarskiego w Łodzi czy tam ksiązki różnią się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że można je wypożyczyć, tylko wiadomo trzeba się pospieszyć :). Wiele książek istnieje też w formie pdf. Nie wiem czy można przyłożyć wszystko na Wydział Lekarski ale na instagramie _futuredoctor_ też wrzuciła taki wpis o tym właśnie wydziale :).

      Usuń
  4. Czy na woj.-lek na ćwiczenia w prosektorium trzeba się zaopatrzyć w buty na zmiane ( białe?) i czepek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko co jest potrzebne opisałam w poście 😉

      Usuń
  5. Jakie fartuchy powinny być na anatomie/biologię medyczną? Chodzi mi o materiał, czy musi on spełniać jakieś normy BHP, czy nie ma to znaczenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam zwykły bawełniany i było okej, ale chyba nie ma to większego znaczenia 😊

      Usuń
    2. Ja właśnie kupiłam, pierwszy fartuch ( kolejne w planie warto mieć chyba z trzy sztuki ) nie z czystej bawełniany, stąd moje obawy. Mój jest z elanobawełny, mniej się gniecie niż te z samej bawełny. Mam nadzieje, że żaden asystent mnie nie wyrzuci na pierwszych zajęciach :)

      Usuń
    3. Na pewno tak nie będzie! Powodzenia😉

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze, także te z konstruktywną krytyką. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu :).

Komentarze obraźliwe będą usuwane.