środa, 5 lipca 2017

Podsumowanie I roku


W poniedziałek dostałam wyniki ostatniego egzaminu. Letnia sesja I roku zdana w pierwszym terminie i to ze średnią, która napawa mnie ogromną dumą. Przede mną jeszcze sierpniowe praktyki pielęgniarskie, których już nie mogę się doczekać. Postanowiłam jednak już teraz, na świeżo, napisać post z podsumowaniem pierwszego roku na medycynie.




Końcem września ubiegłego roku przeprowadziłam się do swojego małego studenckiego pokoiku z ogromem bagaży, słoików od mamy i dodatkową walizką niepewności.  Czy współlokatorki okażą się w porządku, czy znajdę jakaś przyjazną duszę na uczelni i przede wszystkim, czy podołam nauce. Pierwsze dni uświadomiły mi, że nareszcie spełniam swoje marzenie. Poznałam osoby ze swojej grupy, która później okazała się naprawdę pomocna, przeżyłam pierwsze zajęcia w prosektorium. Szybko jednak skończyła się taryfa ulgowa i zaczęły zaliczenia, a życie płynęło od wejściówki do kolokwium. Oczywiście bujdą okazało się stwierdzenie, że na medycynie nie ma czasu na sen, jedzenie, a co dopiero na jakieś inne atrakcje. Przez cały rok nie zarwałam ani jednej nocy, a miałam tylko 2 poprawki. Miałam czas, żeby ugotować i zjeść normalny obiad, spotkać się z chłopakiem, obejrzeć film, czy wyrwać się do domu.

Czas wypełniony obowiązkami przeleciał mi przez palce i nie mogę uwierzyć, że ten rok dobiegł już końca. Jeszcze to do mnie nie dociera i rano łapię się na tym, że zastanawiam się, czego dziś będę się uczyć. Czy żałuje wyboru studiów? Absolutnie nie. Czasem owszem narzekam, ale czuję się tu spełniona i szczęśliwa. Mam nadzieję, że się to nie zmieni przez najbliższe lata.

Co bym zmieniła? Na pewno swoje podejście – mniej nerwów jak najbardziej wskazane. Może uda się na drugim roku? I zdecydowanie więcej czasu poświęciłabym na naukę anatomii i histologii.

Ten rok nauczył mnie wielu rzeczy. Przede wszystkim zmieniłam swój sposób nauki, jestem teraz w stanie przyswoić dużo większą partię materiału w dużo krótszym czasie. Do tego pierwszy rok to ogromna lekcja pokory. Ostatnio przeczytałam bardzo mądre słowa. Na medycynę dostają się osoby, które były w swoich klasach tymi najlepszymi, aż tu nagle mają wokół siebie same takie jednostki. Można więc, albo stać się bufonem, albo wyciągnąć wniosek, że dookoła nas świat się nie kręci. Choć pewności siebie mi akurat brakuje, to ten rok uświadomił mi z jednej strony własne ograniczenia, a z drugiej udowodniłam samej sobie, że jeśli tylko chcę mogę swoją ciężką pracą osiągnąć wszystko.


Jeżeli chodzi o ulubione przedmioty, to najlepiej uczyło mi się histologii i parazytologii. Z anatomią czasem było cudownie, a czasem wręcz jej nie mogłam znieść. No i bardzo miło wspominam genialne wykłady z prawa. O tym, jakie przedmioty miałam na pierwszym roku możecie przeczytać w poprzednich postach. Niedługo przygotuję dla Was również niezbędnik na I rok studiów na woj.-leku J

12 komentarzy:

  1. Mam wielki dylemat. W tym roku miałam gap year i chemię napisałam na super wynik, jednak biologia poszła średnio. Do Zielonej Góry dostałabym się z wrześniowych list w 2016 i liczę, że w tym roku też tak będzie. Jak myślisz, czy 2 raz gap year i poprawa biologii jest dobrym pomysłem? Sama już nie wiem, co mam zrobić, jeśli nie wyjdzie. Może jakieś porady? :) Będę wdzięczna za każdą wskazówkę. Wiem, że ostateczna decyzja należy do mnie, ale zawsze jest raźniej jak się usłyszy jakąś radę. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja osobiście na podwójny gap year bym się nie zdecydowała, w planach miałam tylko raz poprawiać maturę. Natomiast uważam, że jeśli jesteś mocno nastawiona na lekarski, warto powalczyć. A wiekiem nie ma się co przejmować, u mnie na roku jest bardzo mało osób z bieżącego rocznika matury :). Życzę powodzenia w rekrutacji :)

      Usuń
    2. Jesli ja sie moge wypowiedzieć to ja w tym roku tez mature poprawiałam, chemie napisałam super biologie troche gorzej i planuje poprawiać za rok, wiec to nie tylko Ty, znam duzo osob ktore tak beda robiły, po co rezygnować z marzeń jak mozna dostac sie na lepsze uczelnie ;) a nie zielona góra, Kielce czy inne niemedyczne ;) mierzmy wyżej Haha
      Co prawda ja normalnie studiowałam w tym roku i nie straciłam go i od października kontynuuje naukę na tym kierunku No ale to nie ma znaczenia; to po prostu indywidualna juz sprawa, po prostu ja nie chciałam siedziec w domu i byc do tylu bo inni sa juz na studiach; ale poprawiaj tak jak ja, a spotkamy sie moze na uczelni medycznej ��

      Usuń
    3. A co do odpowiedzi wyżej: dokładnie tak, przeciez ludize na medycyne targują w wielu 25 lat nie mozna sie poddawać, mało osob dostaje sie za pierwszym razem ;)

      Usuń
    4. Myślę jednak, że jeżeli koleżanka dostała by się gdziekolwiek, nawet na nie typowo medyczną uczelnię, to warto się tam wybrać, bo progi są tak nieprzewidywalne, że potem można żałować, że się nie złożyło dokumentów, bo chciało się "mierzyć wyżej".

      Usuń
  2. Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Ostatecznie jak coś to mam czas do października, żeby się zdeklarować, co robić dalej. Muszę sobie odpowiedzieć na to ważne pytanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawia mnie tego typu posty, więc czekam na kolejne. W przyszłości Twoje rady mi się przydadzą.

    OdpowiedzUsuń
  4. A mogłabyś napisać jak zmieniłaś swój styl uczenia się - sposoby uczenia się - by przyswajać właśnie większe partie materiału (efektywnie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. np. co z tą nową wiedzą o nauce zmieniłabyś w swoim wcześniejszym uczeniu się do matur? Jak byś to teraz robiła? w jaki sposób?
      z góry dzięki za podpowiedzi

      Usuń
    2. Trudne pytanie :P. Ogólnie to po prostu odniosłam wrażenie, z resztą ludzie z grupy mieli podobnie, że po prostu po czasie mózg przystosował się do przyswajania większych i to znacznie dawek wiedzy, bo po prostu musiał. Pisałam już post o moich sposobach nauki i w zasadzie wiele się nie zmieniło.

      Co do matur, to duże zmiany poczyniłam w trakcie gap year. Najpierw na spokojnie i dokładnie zrozumiałam teorię, żeby mieć bazę wiedzy i po prostu nie wykuć na blachę a zrozumieć. A potem klepałam tysiące zadań, bo to jest chyba sekret dobrze zdanej matury :).

      Usuń
    3. Dzięki :)
      Myślałem że masz jakieś zupełnie nowe fajnie sprawdzające się metody

      Usuń
    4. O przypomniałam sobie! Nowość, którą odkryłam i która świetnie sprawdza się do notowania do metoda Cornella :)

      Usuń

Dziękuję za pozostawione komentarze, także te z konstruktywną krytyką. Dzięki Wam mam motywację do dalszej pracy na blogu :).

Komentarze obraźliwe będą usuwane.